[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.była owadem.Tylko ty jedna mnie rozumiałaś.Dlaczego wszyscy tak bardzo utrudniają misię nie domyśliła? Z biegiem lat role matek iżycie?córek stają się mniej wyraźne.To nie moja wina, mamusiu.Nikt mnie nieTeraz moja kolej, żeby być mamusią.Nie, tylubi, a to nie moja wina!będziesz dzieckiem.Nie, ja chcę być mamusią.- Byłoby ci chyba łatwiej, gdybyś trzymałaNawet teraz, gdy matka chodziła tam i zsię z dala od Michela.powrotem, myśląc, jak ochronić córkę, Fleur- On nienawidzi mnie jeszcze bardziej niżmiała świadomość, że tamten czas, kiedy byłaAlex.Kochanie, dlaczego Alex chce mnieukochaną córeczką, już nigdy nie wróci.Belindazamknąć w zakładzie?nie miała już nad nią żadnej kontroli.Nawet nieFleur położyła dłoń na ramieniu matki.zdawała sobie sprawy, jak wielki dzieli je- To, co teraz robi Alex nie ma związku zdystans.tobą.Wykorzystał cię, aby mnie tu zwabić.ChceWstała.wyrównać ze mną stare rachunki.- Wracam do hotelu, żeby się przespać.Belinda gwałtownie podniosła głowę.JejOdwiedzę cię rano.Nie martw się.- Chciałarozdrażnienie nagle znikło.zaproponować, że zabierze ją ze sobą, ale- Boże, dlaczego ja o tym nie pomyślałam?przypuszczalnie “grabarz” uniemożliwiłbyOczywiście! - Wstała.- Musisz natychmiastrealizację tego pomysłu.Nie chciała osłabiaćwyjechać.Alex jest niebezpieczny.Nie pozwolę,swojej pozycji, wdając się w kłótnię, której i takżeby cię skrzywdził.Muszę się chwilkęnie mogła wygrać.Nie miała również zamiaruzastanowić.powiedzieć Belindzie, że jeszcze przed wyjściemFleur usiadła na brzegu łóżka.Belindapragnie stanąć twarzą w twarz z Aleksem.nerwowo chodziła po pokoju i zastanawiała się,Belinda uścisnęła ją szybkim, desperackimjak obronić swoje dziecko.Fleur widziała,ruchem.jakież to wszystko proste.Dlaczego wcześniej- Nie wracaj tu, kochanie.Powinnam byławiedzieć, że cały czas chodziło mu o ciebie.niej jak aromat róży, wpijała się w skórę niczymMnie nic nie będzie.Proszę, nie wracaj.pijawka.Czekał po drugiej stronie, pewny siebie,Fleur zajrzała w oczy matki i przez chwilęzłośliwy, do końca walczący w tej wojniedojrzała w nich absolutną szczerość.nerwów.Powoli przekręciła gałkę w drzwiach.- Nie martw się.- Odwzajemniła jej uścisk.-W rogu paliła się lampa, rzucając słabe światłoDam sobie radę.Wyszła z pokoju i labiryntemna środek.Obrzeża pokoju pozostawały wkorytarzy wróciła do podnóża schodów, gdziecieniu.Mimo to zobaczyła, że żwawy człowiek,czekał na nią grabarz.jakiego pamiętała, skurczył się, zmalał.Siedział- Teraz zobaczę się z panem Savagarem -w fotelu za biurkiem, opierając prawą rękę opowiedziała.blat, lewą zaś chowając przed jej wzrokiem.Jak- Przykro mi, ale będzie pani musiałazwykle był ubrany bez zarzutu - ciemny garniturzaczekać.Ojciec nie jest w tej chwilio idealnie skrojonych i klapach, platynowaprzygotowany na pani przyjęcie.- Wskazałspinka przy kołnierzyku jedwabnej koszuli.Alerokokowe krzesło stojące przed drzwiami doto wszystko wydawało się jakby trochę za duże,biblioteki.kołnierzyk odstawał od szyi, marynarka wisiałaA więc wojna trwa.Nie miała wyboru,luźno na ramionach.Mimo tych oznak słabości,musiała przyznać Aleksowi to małe zwycięstwo.patrzył bystro, nie przegapił żadnego szczegółu.Gdy tylko mężczyzna oddalił się, Fleur poszła doOmiótł spojrzeniem jej sylwetkę, zatrzymując sięsalonu, wyjęła z wazonu jedną różę i umieściła jąna twarzy, włosach, sukience.Wreszcie wbiłw dekolcie sukni.Jaśniała na tle ciemnegowzrok w białą różę między jej piersiami.materiału.Wróciła przed drzwi biblioteki.- Powinnaś była być moja - powiedział.Stała tam przez chwilę, z trudem opanowującdrżenie.Obecność Aleksa dało się wyczuć nawetprzez grube ściany.Ogarniała ją, przywierała doterroryzować Belindę.Rozdział trzydziesty drugi- A co powiesz na to, że zamierzam oddaćtwoją matkę pod opiekę pewnej instytucji?Zamknę ją w sanatorium dla nieuleczalniechorych alkoholików.Chciałam być twoja - odparła - ale mi nie- To może być trudne, biorąc pod uwagę fakt,pozwoliłeś.że ona nie pije.Alex zaśmiał się głucho.- Jesteś batarde.Nie pur sang.- Wciąż jesteś bardzo naiwna.Nic nie jest- Jakże mogłabym zapomnieć? - Podeszłatrudne, gdy ma się pieniądze.bliżej do biurka, aby wyraźniej zobaczyć jegoMiała za sobą długi dzień i czuła ogarniającetwarz.- Irlandzka krew Flynna jest dla ciebie zają zmęczenie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl