[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Trybulka, pietruszka, bazylia, szczypiorek, estragon.Zastanawiała się nad użyciem blendera,ale wolała nie tak rozdrobnioną konsystencję, więc posiekała składniki ręcznie, wdychając aromat ziół.Udało jej sięnawet przy tym nie skaleczyć.Dodała soku z cytryny i porządnej oliwy z oliwek z okolic Nicei, którą tak lubiła Petra.Dorzuciła pokrojoną w drobne plasterki słodką cebulęi ogórki.Sól, odrobina papryki.I już.Stojąc dumnie nad swoim dziełem, zawołała Caterinę, żeby spróbowała.Okrągłe, brązowe oczy zrobiły się jeszczebardziej okągłe.- Mais c 'est superbe (Ależ to cudowne) - szepnęła, z szacunkiem przymykając oczy.- Formidable (Dobrze).162 Allie odetchnęła z wielką satysfakcją.Powiedziała Caterine, zeby przygotowała składniki do sałaty, a sama wyjęłakozi ser z lodówki i pokroiła go na zgrabne krążki.W blenderze zmełła włoskie orzechy, dodała trochę świeżej bułkitartej, odrobinę gałki muszkatołowej i troche oliwy.Potem obtoczyła kawałki sera w tej mieszance i przygotowała dowrzucenia na grill i podania na maleńkich listkach świeżej sałaty, gdzieniegdzie ozdobionych jadalnymi kwiataminasturcji, którą Petra hodowała w ogrodzie na tyłach bistro.Zadowolona odsunęła się o krok i spojrzała na wielki stary zegar dworcowy nad drzwiami.Krzyknęła z rozpaczą.Jużpiąta, a ma jeszcze do przygotowania co najmniej dwa dania główne.Dzisiaj nie było świeżych ryb, bo Petra nie zdołała wybrać się na targ, ale cienkie wieprzowe kotlety łatwo da sięusmażyć na grillu.Mostek wołowy wymagał jednak nieco więcej obróbki, więc szybko posiekała szpinak,podsmażyła trochę pokrojonego bekonu i wymieszała z aromatycznym pleśniowym serem.Potem rozbiła mięsotłuczkiem, rozsmarowała na nim nadzienie i zwinęła, a gotowe pokroiła jak roladę.Wyglądało wspaniale.Rolada zwołowiny i niebieskiego sera.Boże, pomyślała z zadowoleniem, zaczynam nabierać w tym wprawy.Pod drzwi kuchni dostarczono świeże bagietki i Caterine, która już skończyła nakrywać stoły, postawiła je obokgilotyny do chleba i koszyków wyłożonych czerwonymi serwetkami.Potem wyjęła masło i dzieliła na małe kawałki, a na każdym odcisnęła stemplem ulubiony przez Petrę motyw krowy.Spoglądając na kilka sztuk mango, Allie wpadła na pewien pomysł.Szybko obrała parę dojrzałych owoców,widelcem rozgniotła miąższ i wymieszała z masłem.Powstałą masę rozłożyła do żółtych miseczek i wstawiła dolodówki.Masło z mango.Jadła je raz na Karaibach i szalenie jej smakowało.Pojawił się Jean-Philippe i oczywiście bardzo się zdziwił, widząc Allie w roli szefa kuchni.Kiedy mu wyjaśniłasytuację, powiedział, żeby się nie martwiła, pomoże jej podawać do stołów i zajmie się barem.Na pewno wszystkobędzie dobrze.Krojąc kurczaka do potrawki i układając przed sobą na kontuarze już podszykowane warzywa, Allie poczułaznużenie.I lęk.Bawienie się w kuchni to jedno, ale gotowanie posiłków - wielu różnych dań naraz - zupełnie jąprzerażało.No dobra, przecież wzięłaś na siebie odpowiedzialność, wypomniała sobie, obwiązując się czystym fartuchem.Petrapowierzyła ci swoje bistro.Od ciebie zależy, czyje poprowadzisz, jak trzeba.158 - Eh bien, co teraz Mary? - Krótkowzroczne, brązowe oczy Caterine spojrzały na nią niepewnie.Allie głęboko zaczerpnęła powietrza i wzięła się w garść.- Okay.To znaczy, eh bien.Zajmiesz się gotowaniem warzyw.Wiesz, ile minut trzeba gotować haricots verts iminikabaczki.Prawda?- Prawda.- Caterine stanęła na baczność.- Petra prosiła, żebyśmy ją zastąpiły - przypomniała dziewczynie Allie.- Więc obie damy z siebie wszystko.Prawda?- Prawda - zgodziła znów się Caterine.- Pierwsi klienci! - wrzasnął Jean-Philippe od strony baru.Mimo całej determinacji, Allie zaczęła upadać na duchu.Zpaniką rozejrzała się po małej wiejskiej kuchni.Zupełnie nie przypominało to hollywoodzkich planów filmowych, znamiotami dla cateringu i profesjonalną obsługą, która umiała codziennie nakarmić kilkuset głodnych ludzi.I jejwłasnej, nieskazitelnej, olbrzymiej kuchni w domu w Bel Air, gdzie królowała Ampara.Tutaj mogła liczyć tylko nasiebie.Jean-Philippe wpadł do środka.- Przyszedł Robert Montfort - zakomunikował.- I przyprowadził swoją matkę.- Dobry Boże - westchnęła Allie.Akurat Robert.I to z matką.- Prosi na początek o gazpacho, a stara pani wezmie sałatkę z kozim serem.Potem jedna rolada wołowa i jeden kotletwieprzowy z grilla z sosem paprykowym.Zupełnie zapomniała zrobić sos paprykowy.Caterine zaniosła do stolika pieczywo i masło z mango.Allie wstawiła kozi ser na grill i opiekła kawałki bagietki, naktórych chciała go podać, na listkach sałaty i rukoli wodnej, z dodatkiem cytrynowego vinaigrette z odrobiną miodu.Wrzuciła czerwone papryki do blendera, z czosnkiem i ziołami, żeby przygotować sos do wieprzowiny.Całośćdoprawiła kaparami i śmietaną.Potem przybrała gazpacho plasterkiem cytryny i posiekanym ogórkiem.Sprawdziłakozi ser.Był już gotowy.Caterine trzymała talerz, a Allie ładnie rozłożyła grzanki z bagietki.Przystawki z głowy.Teraz danie główne.- Kolejni goście - zawołał Jean-Philippe.Allie niespokojnie zerknęła przez zasłonę z koralików, która oddzielała kuchnię od restauracji.Zobaczyła wielugości.Na tarasie siedział Robert w towarzystwie przystojnej starszej pani.Jedli przystawki i miny mieli raczejzadowolone.Wróciła do kuchni i przygotowała się na długi wieczór.159 O dziesiątej wieczorem Allie była zgrzana i zmęczona.Włosy zwisały jej wokół twarzy smętnymi kosmykami, aokulary zsunęła na czubek głowy.Przynajmniej nikt nie złożył żadnej skargi.Robert zajrzał do kuchni przez zasłonę z koralików.- Jean-Philippe właśnie mi przekazał, że jesteś tu dziś zupełnie sama - powiedział.- Nie miałem pojęcia, że umieszgotować.- Nie umiem.- Allie opuściła okulary na nos i wilgotnymi palcami przeczesała swoją żałosną fryzurę.- Niezatrudniono mnie z powodu kulinarnych umiejętności.Po prostu tylko ja byłam pod ręką.- Znakomite jedzenie - pochwalił.- Zapytaj moją maman.A ona zna się na kuchni.Chodz.- Wyciągnął rękę.- Nadziś już skończyłaś [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •