[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Właściwie nie - odparł.- Czekaj, wstaję.A ty też możesz wstać? Poruszyła ostrożnienogami.- Chyba tak.Kurz już trochę opadł, lecz światło wciąż było tak słabe jak przedtem.- Gotowa? - Kiedy usłyszał niepewne  tak , wyprostował się i pomógł jej się podnieść.- Ojej! - poskarżyła się.- Cholera by to wzięła! Kurczę! Aj, znowu boli mnie kostka.- Oprzyj się o mnie - powiedział Chase, obejmując ją ramieniem w talii.- Dzięki - stęknęła.- Ta podła suka.Niech ja ją dorwę, a tak jej nakopię, że się nie pozbiera.- Rozejrzała się.W ciemności zobaczyła tylko słabe światełko.- Gdzie jesteśmy? To światłosłoneczne?- Tak, ale żeby się tamtędy wydostać, musielibyśmy się przekopać przez setki ton kamieni.Jesteśmy w komnacie z Cerberem.- Więc zapadł się tylko sam grobowiec, a nie cała budowla?- Tak sądzę.- No to wciąż możemy stąd wyjść! - zawołała z entuzjazmem.- Wystarczy, że wrócimyprzez labirynt tą samą drogą, którą przyszliśmy!- Gdybyśmy cokolwiek widzieli, nie byłby to żaden problem, a tak może być cienko.No,chyba że ukryłaś w majtasach noktowizor.Uderzyła go lekko w pierś. - Nie zaczynaj.Musimy tylko trafić do komnaty Hippolity, tam znajdziemy latarkę.Jeden zludzi Corvusa miał mały wypadek, kiedy już poszedłeś dalej.A kumple nie zabrali jego ekwipunku.Jak już będziemy mieli światło, wrócimy po prostu po śladach, jakie zostawiliśmy.Tym razem Chase odezwał się z entuzjazmem:- Miał radio?- Pewnie tak.Ale nadajnik z małym zasięgiem, prawda? No, chyba że chcesz poprosićSophię o podrzucenie nas jej helikopterem.- Tym się nie przejmuj.Przypomnij sobie tylko, jak iść przez labirynt.Nie chciałbymprzeżyć tego wszystkiego tylko po to, by skręcić w zły korytarz i wpaść do jakiegoś wilczegodołu.Ku uldze Chase a Ninie bezbłędnie udało się ich wyprowadzić z labiryntu.Kiedy wreszcie wyszli z grobowca, słońce wisiało już nisko nad horyzontem.Wciąż byłojednak piekielnie gorąco, a nad bezkresnymi wydmami drgało rozgrzane powietrze.Nina została w cieniu u wejścia do grobowca, podczas gdy Chase ostrożnie wyszedł nazewnątrz z karabinem F2000, który zabrał martwemu mężczyznie z komnaty Hippolity, na wypadekgdyby Sophia nakazała komuś, żeby na nich czekał.Nie zauważył jednak żadnych śladów życiapoza odlatującymi owadami.- I co teraz robimy? - zapytała Nina.- Do najbliższego miasta kawał drogi, a to - uniosłapółlitrową butelkę wody, którą wzięli z komnaty Hippolity - raczej nam nie wystarczy.Chyba żeznasz jakieś supertechniki przetrwania SAS?- Mam coś lepszego - odparł Chase z przebiegłym uśmiechem; włączył radio i ustawiłodpowiedni kanał.Popatrzył w niebo, gdy wcisnął guzik nadawania, i zaczął mówić do mikrofonu.Nina słuchała go z rosnącym zdumieniem.- Brawo, Romeo, Delta, Sierra, Whisky, Romeo, Delta.Dudy grają.Uwaga, jeszcze raz.- powtórzył dziwaczną wiadomość dwukrotnie.Nina uniosła brwi z niedowierzaniem.- A co to, do cholery, było?- Kod ewakuacyjny Maca w MI-6 - wyjaśnił Chase.- Każdy szpieg ma taki, to coś wrodzaju ostatniej deski ratunku, wiadomość:  Jestem w gównie po uszy, wyciągnijcie mnie stąd.Jak tylko ci w MI-6 ją usłyszą, zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby ewakuować nadawcę sygnału.A ponieważ nie jesteśmy w strefie wojennej ani w kraju szczególnie pilnie strzegącym swoichgranic, mam nadzieję, że dotrą do nas bez większych problemów.Nina wskazała na walkie-talkie.- Ale jak usłyszą komunikat nadany z takiego gównianego radyjka?- Nie usłyszą.Ale wychwyci go Narodowa Agencja Bezpieczeństwa w StanachZjednoczonych.Amerykańskie szpiony są zwykle jeszcze większymi złamasami od brytyjskich, technologię jednak mają niesamowitą: mogą usłyszeć pierdnięcie wróbla na drugim brzeguAtlantyku.Ich satelity od razu namierzą, skąd wysłano komunikat, a ponieważ kapną się, że tobrytyjski kod ewakuacyjny, dadzą cynk swoim kumplom z Vauxhall Cross.- Zmrużył oczy,spoglądając w ciemnoniebieskie niebo, jakby spodziewał się, że zaraz zobaczy przelatującegosatelitę.- Będę powtarzać wiadomość co godzinę, ale prawdopodobnie już ją przechwycili.Musimytylko czekać na pomoc.- Wykorzystam to następnym razem, jak zabraknie mi forsy na taksówkę do domu -powiedziała Nina.- Niestety, nie tym kodem.To jednorazówki.Ale warto wiedzieć, że jest coś takiego.-Wrócił w cień i usiadł obok Niny.- No to mamy trochę czasu.Chciałabyś o czymś pogadać?- Chyba jest coś, o czym powinniśmy porozmawiać.Patrzyli na siebie przez dłuższą chwilę.- Właściwie - odezwał się Chase - nie sądzę, żebyś musiała cokolwiek mówić.Ale jaowszem.Przez ostatnie miesiące zachowywałem się jak kompletny dupek.- Nie powiedziałabym  kompletny.- Znów spojrzeli na siebie i się uśmiechnęli.- A ja teżnie byłam raczej wzorem wyrozumiałości [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •