[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jeremy prawie się zakrztusił.Na kawę? Na kawę?! Czy ona niewiedziała, że w języku mężczyzn to oznacza  chcę cię rozebrać ?Może wiedziała.W tym momencie Jeremy zrozumiał nieprzyjemną prawdę.Nie miałkontroli nad Bernie.Najmniejszej.Może i był ojcem jej dzieci, ale i tak byłapanią własnego losu.Zawsze bardzo wyraznie podkreślała, że będzie żyćtak, jak sama chce.Pytanie brzmiało: czy w jej życiu jest dla niego miejsce?Wyobraził sobie, co się stanie, jeśli Bernie pójdzie z tym facetem nakawę.Mogliby zacząć ze sobą chodzić.Zaręczyć się, a potem pobrać.Pokrótkim czasie Jeremy stałby się tylko typowym weekendowym ojcem.Odbierałby dzieciaki w piątek, znosił gniewne spojrzenie męża, za bardzosię starał o relacje z dziećmi i kompletnie je rozpieszczał, a potem odwoziłje z powrotem w niedzielę.Byłby kimś z zewnątrz.Biologicznym ojcem,który nie uczestniczy w codziennym życiu swoich dzieci.Dla Berniewłaściwie przestałby istnieć.Przez resztę życia musiałby myśleć o tym, jakona kocha się z innym mężczyzną.Czegoś takiego nie mógłby znieść.W przypadku innych kobiet chodziło tylko o zdobycz.Kiedy już miałza sobą seks z nimi, przestawał czuć do nich pociąg.Ale po tym jak kochałsię z Bernie, jego pożądanie jeszcze bardziej wzrosło.To zbijało go z tropu,wytrącało z równowagi.Miał wrażenie, że stracił władzę nad własnymiRLT uczuciami.Teraz to Bernie je kontrolowała i za każdym razem, gdyuśmiechała się do innego mężczyzny, czuł się tak, jakby wbijała mu nóżprosto w serce.Jakby czas, który razem spędzili i ich bliskość, nic dla niejnie znaczyły.Kiedy pół godziny pózniej wychodzili z uniwersytetu, Jeremy miałnerwy w strzępach.Gdy już wsiedli do limuzyny, Bernie zrzuciła buty,wzdychając z ulgą.Spojrzał na jej stopy zszokowany. Czerwony lakier do paznokci?  spytał. Lawanda mi je pomalowała.Na dłonie dała mi perłowy, alepowiedziała, że na stopach musi być czerwony, nawet jeśli nie będzie widać.Stwierdziła, że na samą myśl o tym lakierze będę się czuła jak dzika kobietą. I czujesz się tak? Jak? Jak dzika kobieta.Roześmiała się. No, trochę tak. Zsunęła się niżej na siedzeniu i odwróciła trochęgłowę.Skrzyżowała ramiona i oparła policzek o skórzaną tapicerkę.Jejśmiech stopniowo przeszedł w lekki uśmiech. Dziękuję, że mniezaprosiłeś.Wspaniale się bawiłam.Każde jej słowo jeszcze bardziej go drażniło.Bernie, którą znał,powinna się wzdrygać na widok czerwonego lakieru i czuć się niepewnie nauroczystych imprezach.Ta Bernie wyglądała pięknie, gawędziła z innymimężczyznami i czuła się jak dzika kobieta.Uśmiech zniknął z twarzy Bernie. Co się stało? Nic się nie stało. To czemu masz taką minę?343RLT  Miałem ciężki dzień. Jak ci minął lot z Atlanty? W porządku. Spotkania się udały? Mówiłem już, że wszystko w porządku  uciął, chociaż nie było anitrochę w porządku. Chcę już po prostu wrócić do domu.Zdjąć tensmoking.Jak już mówiłem, miałem ciężki dzień.Dziesięć minut pózniej limuzyna zajechała pod dom Jeremy'ego.Carlos i Max odjechali.Jeremy i Bernie weszli do kuchni.Ona położyłatorebkę na stole śniadaniowym, a on przyciągnął ją do siebie i pocałował. Dziękuję za wspaniały wieczór  powiedziała. Jeszcze się nie skończył  odparł Jeremy. Zostań u mnie na noc.Bernie się uśmiechnęła. Dobrze.Ale jutro z samego rana muszę się stąd zmyć.Jeremy się skrzywił. Czemu? Chłopaki przyjeżdżają, żeby pomóc mi pomalować pokój dziecinny.Jeremy się wyprostował. Przecież robotnicy dopiero co go malowali. Wiem, ale nie w kolory dla dziecka. Twoi koledzy nie muszą tego robić.Po prostu wybierz kolor ipowiedz malarzom, żeby do ciebie przyszli.Zajmą się tym. Daj spokój, Jeremy.Kiedy robią to zawodowcy, nie ma zabawy.Poza tym to kosztuje kupę forsy.A chłopaki chcą za to tylko parę opakowańpączków.Gdy Jeremy wyobraził sobie ich wszystkich w mieszkaniu Bernie,ogarnęło go przedziwne uczucie.Ona będzie się bawić z przyjaciółmi,RLT malując pokój dla j e g o dzieci, a gdzie on wtedy będzie?Sam w domu. Zmiało  powiedział, obojętnie wzruszając ramionami. Rób, cochcesz.Co innego miałby powiedzieć?Bernie spojrzała na niego dawnym badawczym wzrokiem. Słuchaj, zachowywałeś się dziwnie, odkąd wyszliśmy z uni-wersytetu.Co jest?Przez całą drogę do domu Jeremy gryzł się myślami o tym, co możesię wydarzyć.Teraz był na skraju wytrzymałości.Bernie myślała, że nie maw czym wybierać, jeśli chodzi o mężczyzn, ale myliła się.Na świecie byłysetki facetów, których mogłaby mieć.Jeremy był pewien, że kiedy Bernie tozrozumie, będzie chciała nadrobić stracony czas i wypróbować paru z nich.Po jakimś czasie prawdopodobnie z którymś z nich by została  możez Kyle'em po tym spotkaniu na kawie  a Jeremy zostałby na lodzie.Pozatym miała przyjaciół  starych przyjaciół, którzy składali kołyski i malowalipokoje dla dzieci.Miała też matkę, która ją kochała.Wobec tegowszystkiego zrozumiał, że aby na stałe wejść w jej życie, nie może zejść nadrugi plan, a tym bardziej dać się całkiem zepchnąć na bok.To znaczyło, żemusi złożyć jej propozycję, której nie odrzuciłaby żadna kobieta przyzdrowych zmysłach.Zdjął płaszcz i przerzucił go przez oparcie krzesła, a potem odwróciłsię do Bernie. Mam dla ciebie propozycję.Uśmiechnęła się i przysunęła do niego, oplatając ręce wokół jego szyi. Zamieniam się w słuch. Myślę  powiedział  że powinniśmy się pobrać.345RLT Rozdział 29Bernie nigdy w życiu nie była tak osłupiała.Opuściła ręce i odsunęłasię od Jeremy'ego. Coś ty powiedział? Myślę, że powinniśmy się pobrać  powtórzył Jeremy.Gdy już otrząsnęła się z szoku, jakaś jej część chciała znów zarzucićmu ręce na szyję i powiedzieć, że tak, wyjdzie za niego.Przecież myślała otym dziesiątki razy od czasu, gdy kochali się trzy dni temu.Wyobrażałasobie, że on nagle się w niej zakocha, pobiorą się i będą żyli długo iszczęśliwie.Chociaż zabawiała się takimi myślami, wiedziała, że fantazje sąniebezpieczne, a już na pewno nie można życzyć sobie ich spełnienia.Między nimi wszystko dobrze się układało, ale oświadczyny w tymmomencie nie pasowały do całości obrazu. Nie jestem pewna, czy dobrze usłyszałam  powiedziała Bernie.Czy ty właśnie poprosiłeś, żebym za ciebie wyszła? Myślałem o tym i stwierdziłem, że to logiczne wyjście. Logiczne? Mówisz, że nie wiesz, czy kiedykolwiek wyjdziesz za mąż.Sobiesamemu też nie wróżę małżeństwa.Będziemy mieć do wychowania dwojedzieci.Aatwiej będzie to zrobić w jednym domu. Jeśli dobrze cię rozumiem  powiedziała  chcesz, żebym za ciebiewyszła, bo tak będzie ci łatwiej? Nam obojgu będzie łatwiej. To szaleństwo [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •