[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Nie twoja wina, turkaweczko - zwrócił się do niej sięgając do kieski.Dał jejwięcej, niżby się należało, gdyby skorzystał z usługi.Zgarnęła monety pod futra i przycisnęłado siebie.Rob nawet nie zaczął się rozbierać, wygładził więc tylko ubranie, skinął kobieciegłową i wyszedł na powietrze.Mijał luty, Rob zaś coraz więcej czasu spędzał w domu nauki, z uporem brnąc przezperską księgę.Wciąż go zdumiewała zawsze jednaka jej wrogość wobec chrześcijan i wielkanienawiść do %7łydów.- Pierwszymi nauczycielami Mahometa - wytłumaczył mu to Szymon - byli %7łydzi isyryjscy mnisi chrześcijańscy.Kiedy zaczął głosić, że nawiedził go archanioł Gabriel, a Bóg powołał na proroka ikazał stworzyć nową doskonałą religię, spodziewał się, że dawni przyjaciele tłumnie i zokrzykami radości pójdą za nim.Ale chrześcijanie woleli własną religię, a %7łydzi,przeraziwszy się, czynnie dołączyli do przeciwników nauki Mahometa.Już im tego do końcażycia nie wybaczył i pomstował na nich we wszystkim, co mówił i pisał.Dzięki wnikliwym uwagom Szymona Koran ożył dla Roba.Przebrnął już niemal przez połowę księgi i mozolił się dalej wiedząc, że niedługoczeka ich dalsza podróż.W Konstantynopolu drogi jego i grupy Meira się rozejdą, wtedy zaśnie tylko straci nauczyciela, ale co gorsza także księgę.Koran dawał mu wgląd w kulturębardzo różną od tej, z którą się dotąd stykał, a %7łydzi z Trjawny pozwolili mu zakosztowaćjeszcze innego sposobu życia.Jako dziecko sądził, że świat to Anglia, teraz jednak sięprzekonał, że istnieją inne ludy, w pewnych cechach do siebie podobne, w tych istotnychwszakże różniące się od siebie.Incydent podczas uboju pogodził rabbiego z rebem Baruchem ben Dawidem, toteżobie rodziny natychmiast się zajęły przygotowaniami do ślubu Racheli z młodymMeszullumem ben Nathanem.W kolonii żydowskiej zaczęła się krzątanina, pośród którejdwaj starcy kręcili się uszczęśliwieni, często razem.Rabbi podarował Robowi stary skórzany kapelusz i pożyczył mu do przestudiowaniakrótki urywek Talmudu, hebrajskiej księgi, przetłumaczony na język perski.Rob uradowałsię, że oto może się przyjrzeć perskiemu w innym niż Koran tekście, lecz zrozumienie tegofragmentu przekraczało jego możliwości.Dotyczył prawa, które mówiło, że choć %7łydom wolno nosić jednocześnie lniane płótno i wełnę, zabronione mają przywdziewanie tkaniny ze splotu lnu i wełny.Rob nie mógłpojąć, dlaczego tak jest.Wszyscy, których pytał, albo nie wiedzieli, albo wzruszali ramionamipowtarzając, że tak każe Prawo.W najbliższy piątek więc zebrał się w łazni na odwagę i gdy nadzy mężczyzni otoczylirabbiego, zawołał:- Szeela, rabbi, szeela!-  Pytaj, synu , mówi rabbi - przetłumaczył Szymon.- Nie wolno wam jeść mięsa razem z mlekiem.Nie wolno wam nosić lnianego płótnaz wełną.Często nie wolno wam dotykać własnych żon.Dlaczego macie tyle zakazów?- Aby konieczna była wiara - odpowiedział rabbi.- Po cóż Bóg miałby stawiać %7łydom tak dziwne żądania?- By odróżnić nas od wasrzekł krótko rabbi, lecz w jego oczach pojawił się błysk, aodpowiedz pozbawiona była złośliwości.Rob zachłysnął się, gdy Szymon chlusnął mu wodą na głowę.W drugi piątek miesiąca adar cała gmina uczestniczyła w uroczystości zaślubinRacheli, wnuczki rabbiego, z Meszullumem, wnukiem reba Barucha.Tego dnia wczesnymrankiem wszyscy się zebrali przed domem Daniela ben Szloma, ojca pana młodego.W domuMeszullum wpłacił za żonę okrągłą sumę piętnastu sztuk złota, podpisano ketubę, kontraktślubny, a reb Daniel dał wspaniały posag, zwracając parze nowożeńców kwotę wpłaconą zapannę młodą i dodając jeszcze piętnaście sztuk złota, wóz i zaprzęg koni.Nathan, ojciec panamłodego, podarował szczęśliwej parze dwie mleczne krowy.Gdy wychodzili z domu,Rachela minęła Roba, jakby był powietrzem.Cała gmina odprowadziła parę młodych do synagogi, gdzie pod chupą, baldachimem,wyrecytowali siedem błogosławieństw.Potem Meszullum rozdeptał kruche szkło na znak, żeszczęście jest nietrwałe, i na pamiątkę zburzenia Zwiątyni.Odtąd Rachela i Meszullum bylimężem i żoną.Zaczęło się całodzienne świętowanie.Zagrał flet, piszczałka i bębenek, a %7łydzi zaśpiewali namiętnie:  Miły mój zstąpił doogrodu swego, aby się paść w ogrodach i nie zbierać , wyjątek z Pisma, jak pouczył RobaSzymon [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •