[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Mimo wszystko żal mi go, Adamie.Ten przeklętyspadek! Gdyby nie ta obsesja.Przez chwilę siedzieli w milczeniu.Wreszcie Adamprzerwał ciszę:- I tak chcę się z tobą ożenić, tak szybko jak tomożliwe.Zerknęła na niego.- Teraz to nie jest konieczne, prawda?- Bardziej niż kiedykolwiek.Wyjdziesz za mnietutaj,w Herriard Stoke, jak tylko wydobrzejesz.To będziecichy ślub, naturalnie.Zmierć twego kuzyna, nie mówiąc oinnych sprawach.- Czyżbyś mi rozkazywał, co mam robić, Adamie?- Tak!- W takim razie, ten jeden jedyny raz, poddaję się.Myślę, że to doskonały pomysł.- Dobrze.Zaraz się wszystkim zajmę.Muszę teżnapisać do Iva.Chciałbym, żeby przyjechał.- Tak się cieszę.- Dlaczego?- A dlaczego nie? Jest twoim przyjacielem.Lubięgo.Tak dobrze tańczy walca i tak miło się z nimrozmawia -powiedziała Katharine niewinnie.Adam wziął ją pod brodę i oznajmił, robiąc groznąminę:- Jeśli kiedykolwiek zobaczę, że z kimś flirtujesz, znajlepszym przyjacielem czy kimkolwiek innym,przebiję go szablą, a potem wyrwę mu serce.Rozumiesz?- Doskonale! A jeśli ja kiedykolwiek zobaczę, żezalecasz się do Julii.- Nie zalecałem się.Nigdy w życiu nie umizgałemsię do nikogo.- Zamilkł raptownie.- Teraz sięzalecam - podjął z udanym niesmakiem.- Zalecam siędo mojej przyszłej żony. EPILOGLipiec 1817 rokuMniej więcej rok pózniej lord Calthorpe wszedł dosypialni żony z listem w ręku.Lady Calthorpe siedziaław łóżku, nieco blada.- Dochodzisz do siebie, moja droga? - spytał,schylającsię, by ją pocałować.Chwyciła go za rękę.- Spodziewam się - odparła.- Daj mi jeszczekwadrans.Czy to list od twojej matki? Chyba nieodwołuje swego przyjazdu w tym miesiącu, prawda?Mam nadzieję, że nie! Nie mogę się doczekaćpokazania jej tego wszystkiego, czego dokonaliśmy wCalthorpe od jej ostatniej wizyty.- Moja kochana dziewczyno, nie wyobrażam sobie,co mogłoby powstrzymać moją matkę, od przyjazdu.- Czas, byśmy jej powiedzieli, że za sześć miesięcyzostanie babcią.- Katharine wyglądała nazaniepokojoną.-Nie będzie miała nic przeciwko temu,prawda?- Ani trochę.To dlatego tak chciała, żebym sięożenił.Nie może się doczekać wnuków.- Tak? A ja myślałam, że to dlatego, że mnie lubi -powiedziała Katharine żałośnie.Adam ucałował palce, ściskające mu dłoń.- uwielbia cię.Ale nie tak jak ja. Po chwili Katharinc spytała:- To kto przysłał ten list?- Ivo.Wybiera się do swego ojca, do Sudiham, ichciałby nas odwiedzić po drodze.- Wspaniała wiadomość! Kiedy?- Od jutra za dwa tygodnie.Zgadzasz się?- Naturalnie! Ale chyba tym razem nie zatańczę znim walca.Lord Trenchard został przyjęty w Calthrorpe zotwartymi ramionami.Katharine od początku czuła sięswobodnie w jego towarzystwie, chociaż nigdy niemiała najmniejszej ochoty z nim flirtować.Adamnaturalnie wciąż zaliczał go do grona najlepszychprzyjaciół.Po kolacji Ivo opowiedział im najświeższe nowiny zLondynu.Pod koniec zauważył ostrożnie:- Podobno Henry Payne powrócił do Herriards, alewątpię, czy utrzyma się tam długo.Krążą pogłoski,jakoby chciał naruszyć prawo majoratu.Słyszeliście otym?- Nie wypuszczaliśmy się nigdzie od przyjazdu, tojest od zeszłego roku.Nic nie słyszeliśmy.Co się mówio Walterze, jeśli w ogóle?- Powstały plotki, naturalnie.Nic istotnego.Nic,na co mogliby się rzucić łowcy sensacji.Achesonpoślubił Catha-rine Payne mimo kłopotów jej ojca.Niewiadomo, komu bardziej współczuć: wybuchowemumężowi czy lekkomyślnej żonie.- Wszyscy sięroześmiali, po czym Ivo podjął z komiczną miną: -Skoro przy tym jesteśmy, Balmenny zatrzymał żonę wdomu w Irlandii.W Londynie w tym sezonie jej niewidziano.Chyba próbuje ratować rodzinę, zanimbędzie za pózno.- Mądry człowiek! - zauważył Adam odniechcenia, na- pełmając kieliszek gościa.A potem usiadł wygodniej.- A więc, Ivo, co sprowadza cię do Somerset? Twójojciec?- Przede wszystkim.Spędzę z im trochę czasu.Wygląda na to, że odkąd się pogodziliśmy, chce mnieczęsto widywać.Starzeje się, Adamie.Teraz żałuję tychlat, które spędziliśmy z dala od siebie.Cóż, nie mogęnic na to poradzić.Było, minęło.- Zamilkł na chwilę.-Nawiasem mówiąc, w mieście widziałem pułkownikaAncrofta.Wystąpił z wojska i wynajął dom na MountStreet.Mieszka w nim sam.Moim zdaniem wyglądana nieco zagubionego.Nie ma rodziny?- To długa historia, Ivo - odparł Adam.Jego tonwskazywał, że nie zamierza powiedzieć nic więcej,- Nie do rozpowszechniania, jak ozumiem?- Cóż, ja jej nie będę opowiadał, w każdym razie -potwierdził Adam. Swoją drogą chętniezobaczyłbym się z pułkownikiem.Kate, kochanie,miałabyś coś przeciwko temu, gdybym go tu zaprosił?Chciałbym, żebyś go poznała.- Chyba trzeba się z tym pospieszyć, prawda? -spytał Ivo z szelmowską miną.-.Może zostanie ojcemchrzestnym? Szczerze mówiąc, sam na to liczyłem.- Siedz cicho, Ivo! - Katharine zarumieniłasię.Adam uniósł brwi.- Co takiego? Zafundować własnemu dzieckurozpustnika na ojca chrzestnego?- Poprawię się.Zostanę pastorem.Cokolwiekzechcecie.Co mam zrobić?- Nic tak radykalnego, ale porozmawiamy o tymbliżej Bożego Narodzenia - obiecał Adam z szerokimuśmiechem.- Kiedy przyjdzie czas, rozważymy twojąofertę.Będziesz gotów się stawić?- Spróbuj mnie powstrzymać.- Ivo, zabrzmiało to tak, jakbyś miał jeszcze innypowód przyjazdu tutaj - wtrąciła Katharine, uznając, że czaszmienić temat.Choć mąż śmiał się z niej, wolała niekusić losu.- Cóż, jest inny powód.- Kobieta.Opowiedz nam! - zawołała Katharine ztriumfem.- Niezupełnie kobieta, Kate.Dziewczyna.Awłaściwie chłopczyca [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •