[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czyraczej zale\ała.Pod tym względem nie ró\nię się od mojej odpowiedniczki, pierwszejkonkubiny.Byliśmy tu obecni jako symbole i dlatego zachowywaliśmy się stosowniedo tego. A teraz nie masz ju\ roli  zauwa\ył Brys Beddict. Dzięki temu stałem się jeszcze bardziej obiektywnym obserwatorem ni\przedtem, finaddzie. A jaki jest cel tej obserwacji? No có\, w tym właśnie rzecz, nieprawda\? Nie ma \adnego celu.Absolutnie\adnego.Zapomniałem ju\, jak smakuje podobna wolność.Zdajesz sobie sprawę, \eTiste Edur podbiją to królestwo, prawda? Przedtem nasze siły były podzielone, pierwszy konkubencie. Ich siły równie\, finaddzie.Brys przyjrzał się stojącemu przed nim mę\czyznie, zastanawiając się, co wydajesię w nim takie dziwne.To była jakaś nieokreślona aura obojętności i.właściwieczego? Dlaczego królowa chciała tej wojny, Turudalu Brizad?Pierwszy konkubent wzruszył ramionami. Motywem Letheryjczyków zawsze było, jest i będzie tylko jedno.Bogactwo.Podbój jako okazja.Okazja jako zachęta.Zachęta jako prawowite pretensje.Prawowite pretensje jako zapisane z góry przeznaczenie. W jego oczach pojawił sięjakiś mroczny błysk. Przeznaczenie jako zwycięstwo, zwycięstwo jako podbój,podbój jako bogactwo.W całym tym bezbłędnym schemacie nigdzie nie znajdzie się myśli o pora\ce.Wszelkie niepowodzenia są czymś przejściowym, winą jakiegośszczegółu.Wystarczy poprawić ów szczegół, by następnym razem odnieśćzwycięstwo. Dopóki nie zdarzy się sytuacja, w której nie będzie ju\ drugiej szansy. Przyszli uczeni poddadzą dokładnej analizie ka\dą chwilę tych dni, sporządząwłasne listy szczegółów, z których nie sposób będzie wysnuć uogólnieńpodwa\ających wyjściowe zało\enia.To doprawdy znakomity paradygmat, bezbłędnymechanizm zapewniający uporczywą trwałość całemu zestawowi straszliwych,okrutnych przekonań. Wydaje się jednak, \e tobie udało się osiągnąć obiektywizm, Turudalu Brizad. Czy wiesz, dlaczego upadło Pierwsze Imperium, Brysie Beddict? Nie mówię ozrewidowanej wersji, której uczy się tu wszystkie dzieci.Mówię o prawdzie.Nasiprzodkowie sami ściągnęli na siebie zagładę.Odprawili rytuał, który wyrwał się spodkontroli, i cywilizacja rozszarpała siebie samą na strzępy.Oczywiście, w naszej wersjici, którzy przyszli pózniej, by zaprowadzić porządek, przerodzili się w agresorów,zewnętrzny czynnik, który spowodował zniszczenie Pierwszego Imperium.A otokolejna prawda: nasze kolonie w tym kraju nie były odporne na skutki owegoniekontrolowanego rytuału.Nam jednak udało się odepchnąć grozbę, tak daleko, jaktylko zdołaliśmy.Na lodowe pustkowia.Mieliśmy nadzieje, \e te sukinsyny tamwymrą.Niestety, nie wymarli.A teraz, Brysie Beddict, wracają. Kto, Tiste Edur? Nic nas z nimi nie łączy, Turudal. Nie mówię o Tiste Edur, choć znaczna część ich historii, a zwłaszcza historiiich ście\ki czarów, wią\e się z serią katastrof, które spadły na Pierwsze Imperium.Nie, finaddzie, mówiłem o ich sojusznikach, dzikusach z lodowych pustkowi.OJheckach. To interesująca opowieść  stwierdził po chwili Brys  ale obawiam się, \e nierozumiem, co ona ma do rzeczy. Chciałem ci zaoferować wyjaśnienie  odparł pierwszy konkubent, odpychającsię od kolumny i przechodząc obok Brysa. Wyjaśnienie czego? Mojej nadchodzącej utraty obiektywizmu, finaddzie  rzucił Turudal Brizad, nieodwracając się.* * *Zbli\ając się do bramy, Moroch Nevath ściągnął nieco wodze spienionego konia.Po obu stronach biegnącego nasypem traktu to, co było ongiś labiryntem chat ibaraków, zrównano z ziemią, zostawiając tylko błoto, skorupy garnków oraz kawałkidrewna.Plamy na miejskich murach były jedynymi śladami po niezliczonych budynkach, które jeszcze niedawno się o nie opierały.Na odcinku kilku ostatnich mil tłumy uchodzców stały się znacznie rzadsze.Moroch prześcignął niemal wszystkich.Widział wśród nich dezerterów.Oparł siępokusie wymierzenia tym tchórzom natychmiastowej sprawiedliwości.Pora na toprzyjdzie pózniej.Brama przed nim była otwarta.Stra\ przy niej pełniła dru\yna\ołnierzy z Batalionu Kupieckiego.Moroch zatrzymał konia przed nimi. O zmierzchu ta droga będzie zapchana  oznajmił. Będziecie potrzebowaliprzynajmniej czterech dodatkowych dru\yn, \eby sobie poradzić z tłumem.Sier\ant łypnął na niego spode łba. A kim ty właściwie jesteś, na Zbłąkanego? To kolejny dezerter  mruknął któryś z \ołnierzy.Mundur Morocha pokrywał kurz oraz plamy zakrzepłej krwi.Urosła mu broda, a brudne włosy opadały luzno.Mimo to wbił wzrok w sier\anta,zdumiony tym, \e go nie rozpoznano.Obna\ył zęby. Tak jest, przyjdą tu i dezerterzy.Trzeba ich wyłowić z tłumu, a wszystkichzdrowych uchodzców w odpowiednim wieku wcielić do wojska.Sier\ancie, jestemfinadd Moroch Nevath.Poprowadziłem niedobitki z Wysokiego Fortu do TwierdzyBrans, gdzie wcielono nas do Batalionu Kupieckiego.Jadę zło\yć raport predzie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •