[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- To nie Porter popełnił błąd, Christino  stwierdził Richards.- Jego jedynym błędem był fakt, żezaprzyjaznił się z baronem.Zaufał mu, nadal mu zresztą ufa.Pamiętaj, ze baron jest jego gościem.Sama się przekonasz, kiedy poznasz barona, że łatwo jest mu zaufać.- Może Anglikowi  z powątpiewaniem stwierdziła Christina.- Mnie nie zwiedzie.Miły wygląd izachowanie często są przykrywką dla czarnego charakteru.Czy nadal uważasz, że podejrzeniamoje i Lyona są słuszne?- Tak.Ale sąd może mieć inne zdanie i z tego powodu musimy zastosować nasze własne regułypostępowania.Niektórzy wierzą, że Jessica postradała zmysły.Argument, że twoja matkawyobrażała sobie. - Czy znamię na jego oku także jest jej wymysłem? Czy wyobraziła sobie, że poderżnięto gardłajej przyjaciołom? Czy wymyśliła sobie, że ukradła klejnoty i zakopała pod krzewami róż?Richards, widziałeś je.Czy może wydaje ci się, że to było tylko złudzenie?Richards uśmiechnął się do Christiny.- Naprawdę powinnaś dla mnie pracować - rzucił w odpowiedzi na jej atak.- A teraz, żeby zbićtwoje argumenty.Po pierwsze, baron może mieć świadków, którzy przedstawią inną wersjępochodzenia blizny na oku.Po drugie, tylko Jessica była świadkiem, że to on zabił jej przyjaciół.Zgodnie z zapiskami w dzienniku nikt inny tego nie widział.Jest raczej niemożliwe dotrzeć terazdo pozostałych członków karawany.W sądzie to nie wystarczy.Po trzecie, w kwestii klejnotównie ma sprzeciwu.Ale - dodał szeptem  mamy tylko słowa Jessiki, że jej mąż nieprawnie wszedłw ich posiadanie.Pamiętaj, że był królem, a klejnoty stanowiły część jego majątku.Fakt, że byłteż krwawym dyktatorem, niczego nie zmienia.Baron przyprowadzi mnóstwo świadków, którzyzapewnią o jego niewinności.- Wyzna swoje grzechy przede mną - wyszeptała Christina.- A ja i twój mąż dojdziemy sprawiedliwości, niezależnie od tego, czy twój ojciec się przyzna, czynie.- Christino, baron właśnie wszedł do salonu - z szerokim uśmiechem na ustach poinformowałLyon i mocniej ścisnął dłoń żony.Nadszedł wreszcie długo oczekiwany moment, a wraz z nim świeży napływ gniewu.Christinazmusiła sie do uśmiechu, odwróciła się od męża, po czym ruszyła w kierunku mężczyznyczekającego na nią przy drzwiach.Już przy pierwszym spojrzeniu zrozumiała, na czym polegałjego urok.Choć w podeszłym wieku, nadal był przystojny.Do twarzy mu było z siwizną.Nie miałopuszczonych ramion ani nie utył.Nadal był wysoki, szczupły, o królewskiej postawie.Uwagęprzyciągały jego oczy przeszywająco niebieskie.Christina z żalem stwierdziła, że pod wielomawzględami są do siebie podobni.Baron uśmiechał się do niej.W oczach miał łzy i z pewnością każdy w salonie mógł dostrzecdołeczek w jego lewym policzku.Christina skoncentrowała się na bliznie pod prawym okiem.Zatrzymała się przed baronem, poczym ukłoniła się.Cały ten czas modliła się w duchu, by głos jej nie zawiódł.Wiedziała, że musipozwolić, by baron ją objął.Na samą myśl o tym cierpła jej skóra.Goście wpatrywali się w nichz napięciem.Christina nie spuszczała wzroku z szakala i ogarniała ją coraz większa wściekłość namyśl, że z pewnością wszyscy obecni rozczulają się teraz widząc to romantyczne spotkanie.Miała wrażenie, że całą wieczność mierzy się z ojcem wzrokiem.Czuła za plecami obecnośćLyona.Nagle złapał ją za rękę i wtedy odzyskała równowagę.Lyon chce mi dodać otuchy, pomyślała.- Dobry wieczór, ojcze.To przyjemność móc cię wreszcie poznać.Baron Stałinsky jakby się obudził.Wyciągnął ramiona do Christiny.- To wielka radość, Christino.Brakuje mi słów.Tyle straconych lat - wyszeptał.Na policzekspłynęła mu łza.Christina oswobodziła dłoń z uścisku męża i wytarła nią policzek ojca.Gest ten zanotowany zostałprzez gości, bo doszły ją westchnienia wyrażające wzruszenie.Pozwoliła się objąć.- Myślałem, że nie żyjesz, córko - stwierdził baron.- Czy wiesz, jakie to dla mnie szczęście, żeznowu cię mam, dziecko?Księżniczka nie przestawała się uśmiechać.Z napięcia rozbolał ją brzuch.Powoli odsunęła się odojca i ponownie zbliżyła do Lyona.- Jestem teraz mężatką, ojcze - oświadczyła.Pospiesznie przedstawiła Lyona, modląc się, by choćna moment przejął ciężar rozmowy.Potrzebowała chwili oddechu.- Baronie, nie wyobraża sobie pan naszego zaskoczenia, kiedy się dowiedzieliśmy, że pan żyje -zaczął markiz.Mówił głosem zachwyconego uczniaka.Ciągnął pogawędkę w tym tonie, dopókinie dołączyła do nich reszta gości, pragnących wyrazić radość ze szczęśliwego rodzinnegospotkania. Christina dobrze grała swoją rolę.Uśmiechała się i udawała rozradowaną, kiedy tylko wymagałatego sytuacja.Wytrzymywała to tylko dlatego, że stał koło niej Lyon.Dopiero po godzinieChristina i jej mąż mogli spędzić chwilę sam na sam z baronem.- Ojcze, skąd masz te bliznę pod okiem?  spytała Christina obojętnym tonem.- Pamiątka z dzieciństwa - odparł baron, uśmiechając się.- Spadłem z konia.- Miał pan szczęście - wtrącił się Lyon.- Mógł pan stracić oko.Baron skinął głową.- Dokładnie to samo pomyślałem, patrząc na twoją bliznę, Lyonie.Jaka jest jej historia?- Utarczka w tawernie - odparł markiz. Pierwsze męskie doświadczenia - dodał z ironicznymuśmiechem.Kłamstwo za kłamstwo, pomyślała Christina.Lyon delikatnie uścisnął ją za ramię.Rozpoznałasygnał.- Ojcze, chciałabym cię spytać o tyle rzeczy, a z pewnością ty także masz jakieś pytania.Czy wtwoim jutrzejszym planie zajęć zmieści się spotkanie z nami?- Naturalnie, córko - potwierdził baron.- Córko! To słowo budzi we mnie tyle radości.- Czy na długo zatrzymasz się w Londynie, baronie? - zainteresował się Lyon [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •