[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Zdrada!  Zakonnice szły miarowo i szybko; nic nie mogło ich powstrzymać. Ratuj!  krzyknęła siostra szafarka.Luca osłonił ją ramieniem, ale zakonnice nacierały. Freize! Zabierz ją stąd!Mur kobiet przyparł pachołka do wózka. Giorgio!  krzyknęła nagle siostra Urszula. Giorgio! Ratuj! Pan Lucretili konwulsyjnie potrząsnął głową, cofnął się przed zbliżającym się tłumem. Zrobiłam to dla ciebie!  zawołała siostra szafarka. Wszystko zrobiłam dla ciebie!Pan Lucretili spojrzał surowym wzrokiem na Lucę. Nie wiem, o czym ona mówi.Nie pojmuję, o co jej chodzi.Kobiety o pustych twarzach podeszły bliżej, obstąpiły mężczyzn.Luca usiłował jedelikatnie odsunąć, ale równie dobrze mógłby odsuwać lawinę.Dziesiątki rąk wyciągnęły się dosiostry szafarki. Nie!  krzyknął Luca. Zabraniam! To moja więzniarka! Pozwólcie działaćsprawiedliwości!Pan zamku nagle ruszył w stronę stajni, z których wyłonił się na koniu z czerwoną uprzężą,otoczony zbrojnymi. Otwórz bramę  nakazał odzwiernej. Otwórz bramę, bo cię stratuję.Bez słowa usłuchała.Zakonnice nawet nie spojrzały na kawalkadę, która odjechała drogą dozamku.Wciąż napierały na Lucę. Rozkazuję&  spróbował znowu, ale były jak ściana, niemiłosiernie zbliżająca się doniego i dusząca go swoim ciężarem.Usiłował się oderwać od wózka, ale stracił równowagę i upadł.Zaczął wierzgać, zdjętypanicznym strachem, że tłum go stratuje, nawet tego nie zauważając.Siostra szafarka ściskałakurczowo ramię Luki, ale zakonnice szarpnęły ją ku sobie.Pół tuzina kobiet przytrzymało Lucę,inne zawlokły siostrę szafarkę na stos, który sama poleciła ułożyć.Freize krzyczał i szarpał się,usiłując się wyrwać z obezwładniających go rąk.Brat Piotr zastygł z przerażenia, a zakonnicew białych habitach przygniatały go do wózka.Siostra szafarka kazała wznieść dwa wysokie stosy z suchego drewna, ułożone wokółgłęboko wkopanych w ziemię słupów.Zakonnice zaniosły ją do najbliższego, choć wierzgała,szarpała się i krzyczała.Przywiązały ją do słupa, mocno oplatając sznurami jej wijące się ciało. Ratuj mnie!  krzyknęła kobieta do Luki. Na miłość boską, ratuj!Na twarz Luki opadł kornet, odcinając mu dopływ powietrza.Chłopak dusił się, ale krzyczałdo zakonnic nawet wtedy, gdy wzięły pochodnię od odzwiernej, która dała im ją bez słowa, gdyprzyłożyły ogień do nasmołowanych drew u stóp stosu, gdy siostra szafarka znikła za chmurączarnego dymu i gdy rozległ się jej przerażający krzyk, a drogie jedwabne halki i habit z przedniejwełny zajęły się żółtymi płomieniami. Trzej młodzieńcy w milczeniu jechali drogą prowadzącą z opactwa, wstrząśnięci tym, co sięwydarzyło, ale radzi, że udało im się ocalić życie.Luca od czasu do czasu wzdrygał sięi gwałtownie otrzepywał zabrudzone rękawy kubraka, a Freize przejeżdżał szeroką dłonią pooszołomionej twarzy i powtarzał: Zwięci Pańscy&Jechali przez cały dzień ścieżką biegnącą wysoko nad lasem.Jesienne słońce raziło ichw oczy, końskie kopyta stukały na kamienistym gruncie.W końcu ujrzeli rozkołysaną gałązostrokrzewu nad budynkiem z szyldem karczmy.W milczeniu wprowadzili konie na dziedziniecprzed stajnią. Czy to ziemie pana Lucretilego?  spytał Freize chłopca stajennego, nie zsiadając z konia. Nie, minęliście już ich granice.Ta karczma należy do pana Piccante. W takim razie zostaniemy  zdecydował Luca.Głos miał zachrypnięty; odkaszlnąłi wypluł ślinę przesyconą dymem. Zwięci Pańscy, nie wierzę, że się stamtąd wydostaliśmy.Brat Piotr pokręcił głową, nadal nie mogąc znalezć odpowiednich słów.Freize zaprowadził konie do stajni, a dwaj młodzieńcy poszli do gospody, od progu żądającmocnego czerwonego wina, żeby wypłukać z ust posmak dymu i łoju.Zamówili posiłek i odmówilinad nim modlitwę. Muszę się wyspowiadać  powiedział Luca, kiedy zjedli. Oby Najświętsza Panienkawstawiła się za mną& czuję się zbrukany grzechem. Muszę napisać raport  powiedział brat Piotr.Spojrzeli na siebie z jednaką zgrozą. Kto by uwierzył w to, co widzieliśmy  westchnął Luca. Możesz napisać, co chcesz, oni tak nie da nam wiary. Da  odrzekł brat Piotr.Po raz pierwszy przyznał się do związku z generałem zakonu.On zrozumie.Już widział takie rzeczy, a także o wiele gorsze.Studiuje nadejście końca świata.Nicgo nie zaskoczy.Przeczyta raport, zrozumie go, będzie go trzymał pod ręką i czekał na następny. Następny? To nie koniec?  zdumiał się Luca. Mam zapieczętowany list z następnym naszym celem.  Przecież ponieśliśmy taką klęskę, że z pewnością zostaniemy odwołani. O nie, on uzna to za sukces  odparł ponuro brat Piotr. Zostałeś wysłany, by zbadaćprzyczyny szaleństwa i występowania złych mocy w opactwie, i dokonałeś tego.Wiesz, skąd się towzięło: siostra szafarka podawała zakonnicom belladonnę wywołującą oznaki obłędu.Wiesz,dlaczego to zrobiła: by zdobyć miejsce ksieni i majątek.Wiesz, że pan Lucretili pomagał jej, bymóc zabić siostrę, oskarżywszy ją o czarnoksięstwo, i dzięki temu zagarnąć należące do niejopactwo i złoto.To było twoje pierwsze dochodzenie i chociaż mogę powątpiewać w twoje metody,powiem mojemu panu, że zakończyłeś je sukcesem. Zmarła niewinna kobieta, potem tłum oszalałych zakonnic spalił winną, a ksieni i jejniewolnica, choć może nie popełniły kradzieży, z całą pewnością dopuściły się czarów i znikły, a tynazywasz to sukcesem?Brat Piotr pozwolił sobie na blady uśmiech. Widywałem już gorsze dochodzenia z gorszymi efektami. Zatem musiałeś bywać w piekle! Tak  powiedział z powagą brat Piotr.Luca milczał przez chwilę. Z innymi inkwizytorami? Jest was wielu. Młodzieńców takich jak ja? Czasem takich jak ty, równie utalentowanych i ciekawych świata.Czasem zupełnie dociebie niepodobnych.Nie sądzę, żebym spotkał choć jednego, w którego żyłach płynie krewdemonów.Luca machnął ręką. Bzdura. Generał zakonu sam wybiera inkwizytorów, wysyła ich z misją i sprawdza, co odkryją.Jesteście jego prywatną armią, walczącą z grzechem i nadejściem końca świata.Przygotowywał sięna to od lat.Luca odsunął krzesło od stołu. Idę spać.Pokładam nadzieję w Bogu, że nie ześle mi żadnych snów. Nie będziesz śnił  zapewnił go brat Piotr. Generał dobrze cię wybrał.Masz nerwy zestali i odwagę.Wkrótce nauczysz się mądrości, by móc ostrożniej osądzać. A potem? A potem on wyśle cię na przyczółek chrześcijaństwa, gdzie heretycy i diabły wydali namwojnę i gdzie nie ma żadnych dobrych ludzi. Kobiety jechały ramię w ramię.Od czasu do czasu Izolda rozpaczliwie szlochała, a Iszrakkojąco dotykała jej palców, kurczowo zaciśniętych na cuglach. Jak sądzisz, co będzie z opactwem?  spytała Izolda. Opuściłam je.Zdradziłam.Niewolnica wzruszyła ramionami. Nie miałyśmy wyboru.Twój brat chciał za wszelką cenę je odzyskać, siostra szafarkachciała za wszelką cenę zająć twoje miejsce.Zawsze była przeciwko tobie, choć początkowowydawała się tak miła i życzliwa [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •