[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Gray nie miał zamiaru dać się zamknąć w pułapce w kolejnymgrobowcu. Chwycił swoją butlę i machnął ręką w przeciwnym kierunku.Vigor skinął głową, lecz wcią\ rozglądał się dookoła.Gray rozumiał jego niepokój.Rachele.Ale jeśli chcą komukolwiek pomóc, sami muszą pozostać przy \yciu, prowadzącVigora, Gray odpłynął od tunelu.Szukał załomu skalnego lub niszy między głazami, któramogłaby posłu\yć im za kryjówkę.Ju\ wcześniej zauwa\ył spoczywający na dnie przerdzewiały wrak statku, oddalonyod nich o jakieś dziesięć metrów, przewrócony na bok i wsparty o skałę.Ciągnął Vigora wzdłu\ klifu, a\ ujrzał przed sobą ciemny kształt zatopionej jednostki.Usadowił monsiniora w jego cieniu i nakazał mu tam zostać, a potem zało\ył butlę na plecy,\eby oswobodzić ręce.Wskazał na morską toń i ręką zatoczył du\e koło.Pójdę poszukać pozostałych, oznaczał ten gest.Vigor skinął głową i postarał się uśmiechnąć, a przynajmniej Gray odniósł takiewra\enie.Skierował się z powrotem w stronę tunelu, ale tym razem płynął nisko, tu\ nad dnem.Reszta ekipy - jeśli tylko będzie mogła - z pewnością spróbuje dotrzeć do butli.Zlizgał się odcienia do cienia, kryjąc za kolejnymi głazami.W miarę zbli\ania się do tunelu poświata robiła się coraz wyrazniejsza.Gray zwolnił.Teraz rozró\niał ju\ poszczególne światła, skierowane na zewnątrz i rozbijające się opowierzchnię skał.Wpłynął za głaz i zaczął obserwować.Ubrani na czarno nurkowie zgromadzili się wokół wejścia do tunelu.Mieli na sobieminibutle, z zapasem powietrza wystarczającym najwy\ej na dwadzieścia minut.Gray widział, jak jeden z nich pochylił się w stronę otworu i zniknął.Po kilku sekundach pozostali musieli usłyszeć dobre nowiny, bo kolejnych pięciunurków jeden po drugim wsunęło się w szyb tunelu.Smukła sylwetka ostatniego z nich wydała mu się znajoma.Seichan.Gray odwrócił się.Nikt z jego towarzyszy nie zaryzykuje teraz pojawienia się wpobli\u tunelu.Jednak gdy tylko opuścił kryjówkę, nagle nie wiadomo skąd wyrósł przed nim jakiśkształt.Olbrzymi.Ostry jak brzytwa grot strzały dotknął brzucha Graya. Dookoła rozbłysły latarki.Za zasłoną maski Gray rozpoznał Raoula.*Rachele pomogła uwolnić się.Monkowi.Ostrze przebiło na wylot zwisającą luznoczęść kombinezonu i przyszpiliło ją do dna morskiego.śeby oswobodzić Monka, musiałapociągnąć naprawdę mocno.Dwa metry od nich dwaj nurkowie krą\yli ka\dy nad swoimi saniami, jak surferzy nadzłamanymi deskami do surfowania.Jeden z nich gestem ponaglił więzniów, \eby płynęli napowierzchnię.Natychmiast.Rachele nie potrzebowała zachęty.Zanim jednak zdą\yła wykonać polecenie, z odmętów za plecami nurków wyłonił sięjakiś ciemny kształt.Co.?W mroku błysnęły dwa srebrzyste ostrza.Jeden z nurków chwycił wą\ doprowadzający powietrze z butli.Za pózno.Przezmaskę Rachele dostrzegła, jak mę\czyzna zamiast tlenu wciąga w płuca morską wodę.Drugiz nich miał jeszcze mniej szczęścia.Został siłą oderwany od sań, a nó\ utkwił w jego gardle.W wodzie pojawił się obłok krwi.Napastnik wyszarpnął ostrze, a krew popłynęła obfitym strumieniem.Rachele dostrzegła ró\owy pas na czarnym kombinezonie.Kat.Pierwszy z nurków dusił się i wykręcał na wszystkie strony.Próbował ratować sięprzed utonięciem, kierując się w stronę powierzchni, ale Kat czuwała.Z brutalną precyzjąwbiła w niego oba no\e, co ostatecznie pozbawiło jej ofiarę \ycia.Kopnięciem odrzuciła go w dal.Obcią\one butlą i pasem balastowym ciało osunęłosię w głębinę.Skończywszy robotę, Kat przyciągnęła sanie do Rachele i Monka.Wskazała w górę iskinęła, \eby wsiadali.Chciała jak najszybciej uciekać.Rachele nie miała pojęcia, jak obsługiwać taki pojazd, ale Monk na szczęściewiedział.Wdrapał się na siedzenie i chwycił kierownicę.Machnął ręką na Rachele, \ebyusiadła za nim i w ten osób odbyła przeja\d\kę. Zrobiła, jak kazał, obejmując go ramionami.Na obrze\ach jej pola widzenia ju\zaczynały tańczyć setki malutkich światełek.Kat, nie wypuszczając z rąk zdobycznej kuszy, podpłynęła do drugich sań.Monk przesunął dzwignię przepustnicy i pojazd oderwał się od podło\a, kierując się wgórę, tam gdzie było bezpiecznie i gdzie nie zabraknie świe\ego powietrza.Wystrzelili z morskiej toni, jak wyłaniający się na powierzchnię wieloryb, a potemuderzyli w wodę.Rachele czuła, \e wszystko ma poobijane, ale nawet na moment niezwolniła uścisku.Monk pędził przez gładką powierzchnię zatoki, zygzakiem omijającpłonące resztki łodzi.Na falach kołysała się gruba warstwa oleju.Rachele zaryzykowała i uwolniła jedną rękę, \eby zerwać z twarzy maskę.Z rozkosząwciągnęła w płuca rześkie powietrze.Pociągnęła za maskę Monka.- Au! - zawołał.- Uwa\aj na nos!Minęli przewrócony wrak łodzi motorowej.i ujrzeli po lewej stronie długi kształtczekającego na nich wodolotu.- Mo\e nas nie zauwa\ą - wyszeptał Monk.Nic z tego.Zagrzechotała seria z karabinów maszynowych, pociski uderzyły w wodędookoła sanek.Najwyrazniej to oni stanowili cel.- Trzymaj się mocno! - krzyknął Monk i dodał gazu.*Raoul zmusił Graya do wyjścia z kryjówki.Inny nurek natychmiast przytknął swojąbroń do szyi więznia.Gdy tylko Gray się poruszył, w ręku Raoula błysnął nó\.Zrobił unik, ale ostrzeprzecięło jedynie paski podtrzymujące butlę z tlenem.Cię\ki cylindryczny pojemnik powoliopadał na dno.Raoul gestem nakazał mu odczepić regulator od maski.Czy\by ten drańzamierzał go utopić?Jednak Raoul popchnął Graya w stronę wejścia do tunelu.Najwyrazniej najpierw zamierzał go przesłuchać.Gray nie miał wyboru.Pilnowany z obu stron przez stra\ników posłusznie podpłynął do otworu i starając sięwymyślić sensowny plan, schylił się, dał nura do środka i zaczął przeciskać się w kierunkupierwszego basenu.Wewnątrz komnaty stali uzbrojeni mę\czyzni w kombinezonach.Ze swoimi minibutlami bez trudu zmieścili się w tunelu.Niektórzy zdą\yli ju\ zrzucić kamizelkii butle, a zaalarmowani pojawieniem się dowódcy chwycili kusze.Gray wygramolił się z basenu i ściągnął maskę.Dwaj stra\nicy śledzili ka\dy jegoruch.Pod jedną ze ścian zauwa\ył Seichan.Sprawiała wra\enie dziwnie odprę\onej.Napowitanie podniosła w górę środkowy palec.Cześć!Z drugiej strony Gray dostrzegł wynurzającą się z przejścia postać.Raoul.Wnastępnej chwili olbrzymi mę\czyzna jedną ręką podciągnął się na brzeg i wydostał z basenu.Najwyrazniej chciał w ten sposób podkreślić swoją siłę i sprawność fizyczną.Pewnie jegopotę\ne ciało ledwie zmieściło się w wąskim tunelu, bo swoje minibutle zostawił na zewnątrz.Zciągając maskę i kaptur, Raoul ruszył w kierunku więznia.Gray pierwszy raz miał okazję przyjrzeć się lepiej temu człowiekowi.Jego rysy byłyostre, nos długi i cienki, przypominający dziób drapie\nego ptaka [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •