[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.opracowaną potajemnie przez Wywiad Sojuszu we współpracy z naukowcami Chissów.- Nie o to chodzi.- Luke ponownie spojrzał na żonę.- Maro, niepokoję się o losPierwszą i jedyną próbkę tej biologicznej broni ukradła jednak Vergere tylko po to, Bena tak samo jak ty.Wiemy, że zdarzyło się coś okropnego, ale to minie.Musimyżeby zmienić ją w nieszkodliwy preparat.skupić uwagę na tym, co najważniejsze.- Odlecieliśmy stamtąd na tyle dawno, że podwładni Difa Scaura z Wywiadu mo- Mistrzyni Jedi wstała z fotela i zaczęła spacerować po sterowni.Wreszcie odwró-gli opracować następną próbkę - dodała mistrzyni Jedi.ciła się znów do męża i skrzyżowała ręce na piersi.Luke pokręcił głową. James Luceno Jednocząca moc187 188- Martwię się, co przyniesie nam przyszłość - zaczęła.- Niepokoję się o los Bena.- Zakładając, że nie patrzyłeś na Bena z jakiejś innej płaszczyzny istnienia, bę-Sam powiedziałeś, że we wszystkich naszych poczynaniach powinniśmy mieć na uwa- dziesz przy nim i doświadczysz wszystkiego, co widziałeś - odezwała się w końcu.dze dobro jego i innych młodych Jedi.- Podeszła do fotela, usiadła i ujęła dłonie męża.- Ty także.- Pamiętasz, już raz Ben o mało nie zginął na Coruscant z ręki tej wiedzmy Viqi Shesh - - Czyżbym i ja była w twojej wizji? - zainteresowała się mistrzyni Jedi.przypomniała.- Gdyby stało się nam coś złego.Prawdę mówiąc, Luke nie widział w niej żony, a przynajmniej nie od samego po-Luke ujrzał oczyma wyobrazni małego synka o złocistorudych włoskach.czątku.- Jeżeli stąd odlecimy, możemy zniszczyć wszystko, co dotąd osiągnęliśmy - po- - Obiecaj mi coś - dodała Mara, zanim mąż miał czas jej odpowiedzieć.- Jeżeliwiedział.- A wówczas nie będziemy w stanie pomóc nikomu, nie tylko Benowi.stanie mi się coś złego.Mara jakiś czas przyglądała mu się w milczeniu.Luke położył palec na jej ustach, jakby chciał ją uciszyć, ale Mara odtrąciła jego- Mówisz to na podstawie własnego doświadczenia, prawda? - domyśliła się w dłoń.końcu.- Na podstawie pomyłki, jaką kiedyś popełniłeś.- Muszę ci to powiedzieć - dodała.- Obiecaj, że jeżeli mi się coś stanie, będziesz- To prawda.kochał Bena z całego serca i że stanie się dla ciebie kimś najważniejszym na świecie,- Czasami najlepszym rozwiązaniem jest działanie.tak jak teraz dla mnie.- Działania mają swoje konsekwencje.Luke objął żonę.- A z jakimi konsekwencjami musimy się liczyć w tym przypadku? - zagadnęła - śś, kochana, noc jest spokojna, a sen uśmiecha się do ciebie.- szepnął.mistrzyni Jedi.- Na powierzchni Zonamy Sekot mogą zostać Jacen i Corran.Jeżeli - Obiecaj mi, Luke.chcesz, zostawimy im  Cień Jade".Poprosimy Sekot, aby wyhodowała nam jakiś sta- - Dobrze, jeżeli ty obiecasz mi to samo.tek.Mara oparła głowę o pierś męża.- Martwię się właśnie losem Sekot - stwierdził Skywalker.Osłupiała Mara spojrza- - A więc bez względu na to, co się stanie, przyszłość jest zapewniona - stwierdziłała na niego.z ulgą.- Sekot? - powtórzyła.- Sekot może zle zrozumieć nasz odlot - wyjaśnił Luke.- Pomyśli, że nie mamy doniej zaufania, i zmieni decyzję o powrocie do znanych przestworzy.- Możesz jej wytłumaczyć powody naszego odlotu.- Mam jej powiedzieć, że niepokoimy się losem naszego synka, przyjaciół i tym,co mogło się stać z urządzeniami przekaznikowymi HoloNetu? - zapytał z przekąsemmistrz Jedi.- A co z niepokojem samej Sekot o los żyjących na jej powierzchni Ferro-an? Co z troską o przyszłość Zonamy, gdyby jednak planeta postanowiła wziąć udziałw tej wojnie?Mara zastanawiała się jakiś czas nad tym, co usłyszała.Luke uwolnił dłonie i uści-skał czule żonę.- Benowi nie stanie się nic złego - powiedział.- Widziałem go.Mara zmrużyła oczy i uśmiechnęła się niepewnie.- Widziałeś tylko, jak pilotuje gwiezdny statek różniący się od wszystkich, jakieznamy - przypomniała.- Podobny do tych, które kiedyś hodowano na powierzchniZonamy Sekot.Luke pomyślał o dalszym ciągu swojej wizji: Ben kreślący linie na piasku, klęczą-cy na brzegu rzeki, obracający w palcach z uśmiechem gładkie okrągłe kamyki, mocu-jący się z młodym Wookieem.Zobaczył także siebie, obejmującego Bena i obserwu-jącego ogniste linie napowietrznego ruchu na niebie nieznanej planety.podobnej doCoruscant, ale innej.To prawda, widział także syna za sterami statku niepodobnego doinnych, jakie dotąd znał.Mara obserwowała grę uczuć na twarzy męża. James Luceno Jednocząca moc189 190niej wyskakują.Niektóre jednostki próbują zastąpić pochłonięte przez nasze dovin ba-sale urządzenia przekaznikowe.Nas Choka wstał z koralowej ławy i podszedł do płaszczyzny złożonej z wirują-ROZ DZ I AAcych ognistych robaczków.Stał tam w milczeniu chyba z minutę.- Długi okres mojej służby w przestworzach Huttów nie poszedł na marne - ode-zwał się wreszcie.- Miałem tam okazję zapoznać się ze wszystkimi rodzajami kłamstwi podstępów tych dziwacznych istot.Wygląda na to, że łgarstwa i fałszerstwa przycho-dzą mieszkańcom tej galaktyki równie łatwo jak wynalazki naszym mistrzom przemian.Uważam zatem, że należy traktować te meldunki z najwyższą ostrożnością.20Odwrócił się do najwyższych dowódców.- Sow i Kre'fey doskonale wiedzą, że nasze patrolowce i statki zwiadowcze są zbytrozproszone, abyśmy mogli czuwać nad każdym planetarnym sektorem - podjął pochwili.- Starają się odwrócić naszą uwagę gorączkową aktywnością w nadziei, żeNas Choka przecisnął się przez żywą membraną oddzielającą grotę dowodzenia odprzeoczymy kilka jednostek, które mogą rozstrzygnąć o losach tej wojny.- Skrzywił sięwścibskich oczu intruzów.W ślad za zirytowanym wojennym mistrzem podążałoz niesmakiem.- Wyeliminowanie HoloNetu może jeszcze obrócić się przeciwko nam,trzech najwyższych dowódców i grono ich podporuczników.bo straciliśmy przez to możliwość podsłuchiwania rozmów nieprzyjaciela.Przekazy-- W tej chwili nie możemy się już wycofać - zwrócił się Nas Choka do podwład-wanie meldunków za pomocą kurierskich statków zajmuje wprawdzie wrogom więcejnych i taktyków.- Najwyższy lord Shimrra nie ścierpi dalszego opóznienia.Wydałczasu, ale za to wiadomości docierają tylko do uszu tych, którzy powinni je poznać.Tarozkaz wysłania armady za trzy miejscowe dni, skoro wróżbici przepowiadają zwycię-wojna cały czas jest pełna nieoczekiwanych zwrotów.- Skierował spojrzenie na takty-stwo.ka.- A co z yammoskami na powierzchniach Toong'la i Caluuli? - zapytał.- Trzy dni, o Straszliwy? - odezwał się jeden z taktyków, kiedy wojenny mistrz- Nie dzieje się z nimi nic złego, o Straszliwy - zameldował taktyk.-Chociaż.usiadł ze skrzyżowanymi nogami na swojej ławie z korala yorik.Zawiesił głos i umilkł.Nas Choka czekał jakiś czas, aż w końcu wybuchnął:- Mam dosyć własnych kłopotów - burknął gniewnie Nas Choka.- Nie życzę sobie- Wykrztuś wreszcie!powtarzania moich słów.Złóż raport!- Caluula się nam poddała, wojenny mistrzu - dokończył taktyk.- Jeszcze zanimTaktyk pochylił głowę i skłonił się z szacunkiem.zdobyliśmy orbitalną stację, pani gubernator tej planety skontaktowała się z dowódcą- Plotki krążą tu i tam niczym roje workorobaków - zaczął.- Ze wszystkich sekto-naszej grupy szturmowej.Obiecała, że Caluula podda się nam bez walki i pozwoli sięrów napływają wieści o zwiększonej aktywności jednostek wroga [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •