[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Włożyła dziś fioletowo - brązowe monstrum - poinformował go brat - z kanarkowożółtym piórem przynajmniej metrowej długości.Jestem wdzięczny losowi,że to księżna pokaże się z nią publicznie, a nie ja.- Doskonale cię rozumiem - zgodził się Ferdynand.- Właśnie wracam odSelby'ego - powiedział bez zastanowienia.- Przekazałem Pinewood Manor pannieThornhill.Książę Thresham przez chwilę uważnie mu się przyglądał.- Jesteś głupcem, Ferdynandzie - powiedział w końcu.- Ale może wszystkozakończy się pomyślnie.Lilian Talbot wróci na wieś i zniknie z twojego życia.Widzisz,to takie nierozsądne zakochać się w utrzymance.Szczególnie takiej jak ona.Nagle Ferdynanda olśniło.Tamten pokój, który zobaczył wieczorem - zfortepianem i sztalugami.Było w nim coś, co nie dawało mu spokoju.Tresham grał nafortepianie.I malował.Ale ukrywał się z jednymi drugim, póki w jego życiu niepojawiła się Jane.Ojciec wychowywał ich w przeświadczeniu, że sztuka i muzyka tozajęcia dla kobiet.Stąd jego dziedzic wstydził się rozwijać talenty.Nawet terazTresham grywał tylko dla Jane.I malował także w jej obecności, kiedy siedziała z nimw pokoju, coś wyszywając.Miała prawdziwy talent do haftowania.Tamten pokój.- Ale ty to zrobiłeś - powiedział, patrząc spod zmrużonych powiek na brata.-Zakochałeś się w swojej utrzymance, Tresham.I ją poślubiłeś.Tresham utkwił w nim grozne spojrzenie.- Kto ci to - powiedział? - spytał cicho.- Pokój w twoim domu - odparł Ferdynand.- Ale nie tylko ten pokój.Sypialniateż, urządzona elegancko w barwach zieleni i żółci.Założyłby się, że Jane przyłożyłarękę do urządzenia tego pokoju - Miała wyjątkowy gust.Teraz przynajmniej rozumiał,dlaczego czego jego brat nie sprzedał domu.- Lepiej wynajmę ten dom od ciebie, Tresham - powiedział, podczas gdy bratwciąż gapił się na niego, mocno zacisnąwszy usta.- Przypuszczam, że nie na długo.Panna Thornhill prawdopodobnie wróci do Pinewood.kiedy się dowie, że posiadłośćnależy do niej.Wtedy będziesz mógł odetchnąć z ulgą.Twojemu młodszemubraciszkowi nie będzie już groziło, że dostanie się w szpony zdeprawowanej niewiasty.W przeciwieństwie do ciebie.Wszyscy uważali, że twoja utrzymanka popełniłamorderstwo.- Na Boga, Ferdynandzie.- Tresham uderzył szpicrutą o swój but.- Czyspecjalnie igrasz ze śmiercią? Dam ci radę, mój drogi.Wyceluj do mnie z pistoletu ipociągnij za spust, ale nie obrażaj księżnej.Nie pozwolę na to. - A ja, do diabła, nie pozwolę obrażać panny Thornhill - oświadczył Ferdynand.Jego brat usiadł prosto w siodle.- O co w tym wszystkim chodzi, Ferdynandzie? - spytał.- Czy tak bardzo ci naniej zależy?Wiedział, że życie bez niej stanie się puste i straci sens.Ale nie zamierzał siępoddawać.Nie umiera się z powodu złamanego serca.Prawdopodobnie czuje do niejtylko pożądanie.- Chodzi o to - odparł - że gdybym dziś rano nie przekazał jej majątku,zostałaby moją utrzymanka, Bardzo bym tego chciał, ale wiem.że to niewłaściwe iuwłaczające jej osobie.Zapewniam cię, Tresh.Nie ma dla mnie znaczenia, co kiedyśrobiła.Przypuszczam, że miała powody.Ale teraz jest panną Thornhill z PinewoodManor.Jest damą.I czuję się podle, ponieważ ją zhańbiłem i chciałbym zatrzymaćprzy sobie, kiedy jej miejsce jest gdzie indziej.Z drugiej strony nie mogę znieść myślio jej wyjezdzie.I zrób jedną ironiczną uwagę, a ściągnę cię z konia i wybiję wszystkiezęby.Przysięgam, że to zrobię.Tresham przyglądał mu się w zamyśleniu kilka chwil, nim zsiadł z konia.- Chodz do klubu Jacksona - powiedział - i spraw mi łomot, jeśli dzięki temupoczujesz się lepiej.Ale wolałbym, żebyś oszczędził moje zęby, jeśli nie sprawi ci toróżnicy.Dziwne, nie sądziłem, że uganiasz się za spódniczkami, Ferdynandzie.Alemoże właśnie w tym tkwi cała tajemnica.Może powinienem był się domyślić, że kiedysię zakochasz, to na zabój.Ferdynand wrócił do domu póznym popołudniem.Najpierw rozegrał z bratemwalkę sparingową w klubie Jacksona.Potem razem posili do Dudley House.Zastalitam Angie, która zmusiła obu do obejrzenia jej nowego kapelusza.I Angie, i Janechciały zatrzymać go na kolacji.Wygrała Angie.chociaż uprzedził ją, że musiwcześniej wyjść.W końcu pojawił się w domu.Nie był pewny, jak to wszystko załatwić.- Proszę powiedzieć pannie Thornhill, że przyszedłem - polecił Jacobsowi.-Gdzie ona jest?- Nie ma jej, milordzie - odparł kamerdyner, biorąc od niego kapelusz i laskę.Musiała odczuć potrzebę zaczerpnięcia świeżego powietrza i zażycia odrobinyruchu.- Zaczekam - oświadczył.- Czy powiedziała, kiedy wróci?- Nie, milordzie. - Wyszła ze swoja pokojówką? - Ferdynand zmarszczył czoło.Była teraz wLondynie, więc nie może chodzić po mieście bez przyzwoitki.- Tak, milordzie: Wszedł do pokoju z fortepianem i rozejrzał się.Dlaczego nieprzyszło mu to wcześniej do głowy, jak tylko zobaczył ten pokój.Wszędzie widać byłoobecność Jane i Treshama.On także z przyjemnością spędzałby tu Czas z Viola.Jegoprzyjaciółka i utrzymanka.Ale nie chciał jej tak traktować.Chciał, żeby Viola wróciła do Pinewood izarządzała posiadłością.Nawet jeśli oznaczało to, że już nigdy więcej jej nie zobaczy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •