[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I kocham cię nadal,właśnie dlatego tu przyjechałem.Zaczynam rozumieć, że czas to pieniądz, którynależy zacząć wydawać.Niekiedy myślę o rzeczach, które powiedziałbym ci, gdybymw takim czy innym momencie do ciebie zadzwonił.na przykład w dniu twoichurodzin.Zawsze pamiętam, kiedy wypadają.tak samo jak pamiętam daty urodzinjej i Paddy ego.ale nie dzwoniłem nigdy.Rozmyślałem o tobie za każdym razem,kiedy do mnie pisałaś.Nie miałem jednak zamiaru odpowiadać.I nagleuświadomiłem sobie, że pragnę być na twoim ślubie.W istocie pragnął o wiele mocniej, niż potrafiłby to wyrazić. Dziękuję  szepnęła, a po jej policzkach potoczyły się łzy.Dziękowała mu zajego słowa, szczerość, za wolność, jaką ją obdarował. Cieszę się, że przyjechałeś.Pocałowała go w rękę, a on ośmielił się tylko skwitować to uśmiechem.Nie mógłnagle wyzwolić się z wszystkich krępujących go więzów. Ja też się cieszę  odparł.Zamówili następną coca-colę i zaczęli rozmawiać o ślubie; Allegra nie wspomniałajednak, że nie życzy sobie, by prowadził ją do ołtarza wolała w tej kwestii zdać się na Delilę.Ale to wszystko, co powiedział,przyniosło jej ulgę, choć z drugiej strony wcale nie musiało być ważne, skoronie on odezwał się pierwszy.Mimo to w ich stosunkach dokonała się olbrzymia, zpunktu widzenia Allegry, zmiana na lepsze.Kiedy wstali, zaproponowała, że podwiezie go na próbę, która miała się odbyć wtym samym miejscu co przyjęcie próbne: było to rozwiązanie o tyle sensowne, żepo pierwsze, nie trzeba się było nigdzie przenosić, i po drugie, w ogrodzieSteinbergów wciąż gorączkowo trudzili się ogrodnicy.Do ślubu, który miał sięodbyć nazajutrZ o piątej po południu, pozostawały zaledwie dwadzieścia trzygodziny.Kiedy jechali do  Bistro , Charles Stanton kompletnie zaskoczył Allegrędeklaracją, że denerwuje się przed spotkaniem z Blaire.Nie przypuszczała, że tomożliwe; Blaire od dwudziestu trzech lat była żoną Simona, ten mężczyznawłaściwie nie miał prawa istnieć w jej życiu.Tyle że istniał, przynajmniej wsensie historycznym  w ciągu jedenastu lat małżeństwa Blaire urodziła mu dwojedzieci.To również trudno było sobie wyobrazić.Wydawał się tak znużony,przygasły i stary, tak powściągliwy, skrępowany i konserwatywny.Tak odmienny odpełnej życia i młodzieńczości pięknej kobiety, którą Allegra znała jako swojąmatkę.Blaire nie mogła mieć nic wspólnego z Charlesem Stantonem.W tej chwilirzeczywiście nie miała.Przyjechali do  Bistro dokładnie o szóstej, przewodnicząc całej grupieweselników.Kelnerki serwowały szampana, w kącie pastor naradzał się z Delilą,która punkt siódma przywołała wszystkich do porządku narzeczonych, rodziny,druhny i drużbów, nawet pastora.Obok Jeffa stała jego matka, niezmiernie surowa w swej czarnej sukni.Allegrauznała jednak, że biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, prezentowała sięszykownie.Alan opowiadał Simonowi o zdjęciach w Szwajcarii, Carmen paplała z Sam odziecku.Tym razem Matt  solidnie uprzednio nakarmiony przez Sam  został wdomu pod opieką niani.Jimmy napawał się pierwszym od niepamiętnych czasówhaustem światowego życia i fantastyczną figurą swojej żony.W sumie tworzyli imponującą grupę, a nazwiska wielu obecnych osób mogłybynasycić głód nawet najbardziej nienażartych reporterów prasy brukowej.Kiedypastor wyjaśnił tryb jutrzejszej ceremonii, Simon dostrzegł, iż Charles Stantonrozgiąda się z zakłopotaniem, nie mając pojęcia, jaka przypadnie mu rola.Dyskretnie odciągnął go na bok, przedstawił się, uścisnął mu dłoń i oznajmił, żechciałby wystapić z pewną sugestią.Allegra słyszała początek rozmowy, nieułowiła jednak całej reszty, ponieważ odsunęli się od niej na zbyt dużąodległość.Nagle ogarnęło ją podniecenie.To się zaczynało dziać, wszystkie elementyukładanki wskakiwały na swoje miejsca.Miała wokół siebie starych przyjaciół,rodzinę, ojciec wyznał nawet, że ją kocha.Był w swoim postępowaniu słaby,Strona 160 Steel Danielle - Zlubzwiedziony na manowce, zdezorientowany, nie odepchnął jednak Allegry z jej winy,może nawet nie uczynił tego z własnej.Miała nadzieję, że tak jest, upewniali jąo tym eksperci  teraz sam to potwierdził.Przedstawiła go kilku przyjaciołom, którzy przyglądali się im spod zmrużonychpowiek i nawet dostrzegali pewne podobieństwo.W istocie jednak Allegra byłaprzede wszystkim podobna do Blaire, a nawet do Simona, którego kochała jakprawdziwego ojca, choć ten człowiek stanowił cząstkę jej przeszłości,terazniejszości i jutra w takim samym stopniu, w jakim ona stanowiła cząstkęMatta.Przedstawiła go również pani Hamilton, ledwie jednak pastor zakończyłwyjaśnienia, a na sali znowu rozbrzmiały pogwarki, Charles Stanton powoliprzecisnął się do Allegry i Blaire. Witaj, Blaire  powiedział.Gdyby był młodszy, zapewne oblałby się w tejchwili rumieńcem.Ale nie był, wytrzeszczył więc tylko oczy.Miał wrażenie, żeczas cofnął się w okamgnieniu, że Blairejest taka sama jak kiedyś.Mocną falą opłynęły go wspomnienia na równi radosne itragiczne. Wspaniale wyglądasz. Ty też  odparła, nie mając chwilowo innego pomysłu na podtrzymaniekonwersacji.Aączyły ich wspomnienia, ból, zniweczone nadzieje; kiedyś, dawno,dawno temu, łączyły ich również radości i chwile szczęścia.Ale te trudno byłosobie przypomnieć, wyraziste kontury miały tylko tragedie  śmierć Paddy ego,rozstanie.Przyjechał po to, żeby uzupełnić ich wspólny album ostatnimwspomnieniem. Miło, że przyjechałeś  powiedziała Blaire.Allegra oddaliła sie od nich, żeby przywitać Tony ego Jacobsona i reżyserafilmu, a przy okazji spostrzegła, że podpita już Nancy Towers, nie napotykajączresztą specjalnego oporu, zupełnie serio dobiera się do Scotta.Jej dłońocierała się o udo młodego człowieka.Scott i Allegra spotkali się wzrokiem,Allegra potrząsnęła głową. Jest tak podobna do ciebie  stwierdził Charles, nie spuszczając oczu zAllegry, która z wdziękiem, wciąż roześmiana, przemykała po sali.Jej włosyfalowały w taki sam sposób, jak włosy Blaire. Aż się wzdrygnąłem w pierwszymmomencie.wziąłem ją za ciebie.Dziś po południu odbyliśmy w hotelu bardzoowocną rozmowę. Wspominała mi o tym  odparła Blaire, doznając pokusy, by wyciągnąć do niegodłoń, pocieszyć, powiedzieć, że chociaż minęło tyle lat, wciąż jest jej przykro. A co u ciebie, Charles? Wszystko w porządku? Prowadzę bardzo spokojne życie  odparł, najwyrazniej pogodzony z tym stanemrzeczy. A ty masz cudowną rodzinę.Rozejrzał się wokoło i bez trudu dostrzegł wszystkie dzieci Blaire.Bez wyjątkubyły do niej podobne.O Simonie zaś na podstawie ich krótkiej rozmowy wyrobiłsobie jak najlepsze zdanie.Może więc Blaire otrzymała to, na co zasługuje [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •