[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.( - Chyba masz rację.Jeżeli nie będzie nas jeszczedłużej, Iris i Alvin wyślą kogoś na poszukiwania.Poza tym zjadłbym jakiś lunch.podwarunkiem że to nie będą prażone orzeszki piniowe.( - Toovuts - przypomniała mu.( Zuznaniem kiwnął głową.( - Doskonale, panno Quocheets.Zwracasz się do mnie w mowiePajutów? - Huknął się pięścią w pierś.- To zaszczyt dla wojownika.Udała, że chce gouderzyć kaskiem.Zrobił unik.( - Dobrze, poddaję się! - krzyknął, szczerząc zęby.- Wracamy.( Drogępowrotną pokonywali w znacznie spokojniejszym tempie, trzymając się trasy i nie spieszącsię, by wykorzystać do końca ostatnie chwile razem.W końcu dotarli do kręgu małych puebli.Cicho podjechali do szopy, zaparkowali quady i zsiedli.( Kiedy Kai zrobiła krok, odrobinęzachwiała się na nogach, które wciąż drżały po jezdzie.Jordan złapał ją za ramię, o wiele zamocno zaciskając palce.Odwróciła się, żeby strząsnąć z siebie jego rękę, ale w jego twarzyzobaczyła napięcie.( Odciągnął ją z powrotem w cień szopy.( - Coś tu jest nie tak - szepnął,pokazując ręką.- Popatrz na świeże ślady opon.( Dopiero teraz zauważyła liczne koleiny wdrobnym pyle.Ale gdzie są samochody? Nagle zwróciła uwagę na panuj ącą w osadzie ciszę,jak gdyby wszyscy wstrzymywali oddech.( - Musimy stąd szybko.- zaczął Jordan.( Zanimjednak zdążyli zrobić krok, ujrzeli mężczyzn w pustynnych mundurach polowych, wynurzających się zza puebli na przeciwległym końcu osady i formujących tyralierę.Kaiserce podskoczyło do gardła.Wiedziała już, że to ona ponosi winę za ten atak, wiedziała, jakwróg ich odnalazł.Mój email.Jordan pociągnął ją za szopę, ale niemal zderzył się z potężnym blondynem ubranymw maskujący strój khaki.Mężczyzna zamachnął się karabinem i kolbą mocno uderzył Jordanaw twarz.Chłopak osunął się na kolana, krzycząc bardziej z zaskoczenia niż z bólu.( -Jordan!( Napastnik odwrócił się i wycelował karabin w Kai.Zachowując upiorny spokój,odezwał się szorstkim głosem: - Chodz ze mną.Ktoś chciałby z tobą porozmawiać.11.33( Flagstaff, stan ArizonaStojąc u stóp wyniosłej budowli, Hank Kanosh zrozumiał, skąd się wzięła jej nazwa.Wupatki.To z pewnością był  wysoki dom.Ruiny starożytnego puebla wznosiły się na trzy piętra.Zbudowano je z płaskich,spojonych ze sobą płyt czerwonego piaskowca z formacji Moenkopi, który wydobywano wokolicy.Niezwykły cud dawnej sztuki budownictwa składał się ze stu pomieszczeń.Częśćpuebla obejmowała także pozostałości kamiennego boiska i ogromną kolistą salę wspólną.Zastanawiał się, jak to kiedyś musiało wyglądać.W wyobrazni położył strzechy ibelkowania.Odbudował ściany.W sąsiednich wąwozach zasadził kukurydzę, fasolę ikabaczki.Następnie zaludnił pueblo Indianami z różnych plemion: Sinagua, Cohonina ioczywiście Anasazi.zasadził kukurydzę, fasolę i kabaczki.Następnie zaludnił puebloIndianami z różnych plemion: Sinagua, Cohonina i oczywiście Anasazi.Plemiona podobno żyły ze sobą we względnym pokoju.( Stojąc przy ruinach zKawtchem u boku, Hank miał przed oczami widok, który niewiele się zmienił od czasówstarożytnych.Wupatki wzniesiono na niewielkiej wyżynie wychodzącej na rozległąprzestrzeń, która ukazywała ogrom szerokiego płaskowyżu obejmującego obszary pustynne,piękną, jaskrawą Pustynię Pstrą na wschodzie i krętą zieloną nić Małego Kolorado.Niezwykle malownicze miejsce.Mimo to oglądając pokryte pyłem ruiny, nie mógł się pozbyć ponurego nastroju.Dlaczego ci starożytni ludzie stąd odeszli? Zostali wypędzeni i wymordowani? Wyobraziłsobie krew chlustającą na czerwone skały, słyszał krzyk dzieci i kobiet.Nie mógł tego dłużejwytrzymać.Odwrócił się. U stóp ruin Painter i jego partner spacerowali w pobliżu am teatru osady.Cała grupaprowadzona przez Nancy Tso pokonała niewielką odległość od pomnika narodowego SunsetCrater, ale wciąż czekali, aby strażniczka dostała pozwolenie na wejście na tereny chronione.Obowiązywał zakaz schodzenia z publicznie dostępnych szlaków w parku bez przewodnika.Bardziej odległe ruiny i relikty, których było blisko trzy tysiące, uważano za zbyt nieodporne,podobnie jak ekosystem pustyni, aby można je było zwiedzać.Gdy Nancy wreszcie uzyska zgodę, ma ich sama zaprowadzić do miejsca, gdziewidziała symbole, które pokazał jej Painter, znak Tawtsee untsaw Pootseev, Ludzi PorannejGwiazdy.Namyśl o nich Hank czuł, jak przyspiesza mu puls.Czy to możliwe, że byli jednymz zaginionych plemion Izraelitów, o którym mówiła Księga Mormona?Mając już dość badania na własną rękę, zniecierpliwiony zszedł do pozostałych,ciągnąc na smyczy nadąsanego Kawtcha.Zauważył Nancy Tso, która zmierzała w tę samąstronę z centrum dla zwiedzających.Dotarł na miejsce pierwszy i zobaczył, jak Kowalski zabawia się jednym zcharakterystycznych elementów puebla.Stał przed czymś, co wyglądało na wysokiepalenisko, niedawno zbudowane ze spojonego zaprawą kamienia.Ale kwadratowy otwórpośrodku nie służył do rozpalania w nim ognia.Zwalisty mężczyzna nachylał się nad otworem.Musiał przytrzymywać kupionego natę wyprawę stetsona, by nie zdmuchnął mu go z głowy silny wiatr z kanału.- Chłodny - westchnął Kowalski.- Jak z klimatyzatora.Painter stanął przy tabliczceinformacyjnej.( - To kanał termiczny.( Hank skinął głową.- Otwór układu oddechowego jaskini.Działa w zależności od ciśnieniaatmosferycznego.Kiedy jest gorąco tak jak dzisiaj, wypuszcza uwięzione na dole zimnepowietrze.Z kolei zimą, gdy jest chłodno, wciąga powietrze.Może tu wiać z prędkościąpięćdziesięciu kilometrów na godzinę.Archeolodzy uważają, że to jeden z powodówzałożenia tu puebla.Kanały termiczne, które uważano za otwory prowadzące do świata cieni,były święte dla starożytnych i jak wspomniałeś, nie ma w tym nic złego, że latem działają jaknaturalna klimatyzacja.Painter czytał z tabliczki informacyjnej.- Piszą tu, że w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym drugim podczas wykopaliskodkryto tu wyroby garncarskie, narzędzia z piaskowca, a nawet petroglify.Hank rozumiał zainteresowanie Paintera.W drodze do parku Nancy Tso powiedziałaim, gdzie widziała półksiężyc i gwiazdę narysowane przez dziadka Jordana.Znalazły się napetroglifach odkrytych w głębi pustyni, niedaleko jednej z wielu ruin puebla. - Piszą tu jeszcze - ciągnął Painter - że nigdy nie określono rozmiarów, głębokości izłożoności systemu jaskiń.- To niekoniecznie prawda - włączyła się Nancy Tso.Pokonała ostatni odcinek drogi istanęła obok nich, zauważając, co przyciągnęło ich uwagę.- Wyniki ostatnich badańopublikowane kilka lat temu sugerują, że system wapiennych jaskiń pod płaskowyżem możemieć objętość dwustu milionów metrów sześciennych i ciągnie się kilometrami.Painter przyglądał się wylotowi kanału.Otwór był zabezpieczony zamkniętą na kluczkratą.( - Czyli jeżeli ktoś chciałby coś ukryć przez wzrokiem ciekawskich.( Nancywestchnęła.( - Proszę znowu nie zaczynać.Zgodziłam się pokazać wam, gdzie widziałam tesymbole.Nie zamierzam zrobić nic więcej.Potem wszyscy się stąd zabieracie.- Zerknęła nazegarek [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •