[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Wstań.Przestraszyła się, czując, że Justin ją podnosi.Przesunął ją na bok i sam wyciągnął sięna poduszkach. - A teraz usiądz.Posłuchała go z ociąganiem, ponieważ nie skojarzyła zupełnie, do czego on zmierza.Justin tymczasem wziął ją za rękę i przyłożył jej dłoń do swojej piersi.- Pomyśl sobie, że jestem królikiem doświadczalnym, który dobrowolnie się poświęca.Zrobimy milowy krok w procesie edukacyjnym.Otworzyła usta, zdając sobie nagle sprawę, co planuje jej mąż.Spojrzała na niego zzaciekawieniem i wstydem.- Ale ty.ty tego nie lubisz - zauważyła trafnie, bo w przeszłości to on zawszeprowadził i nie zachęcał jej do samodzielności w tej sztuce.- Chcę się tego nauczyć - wyznał szczerze.- Jeśli dzięki temu zbliżysz się do mnie, zwielką chęcią oddam ci kierownicę.Azy cisnęły się jej znów do oczu.- Odpowiada ci to? - spytał z przepełnionym czułością wzrokiem.- Będziesz się zemną kochać?Azy wylały się ostatecznie z jej oczu i potoczyły wartko po policzkach.- Chciałam ci powiedzieć - łkała - ale tak się wstydziłam.- Wszystko w porządku.- Przykrył swoją dużą dłonią jej rękę, gładząc błękitne żyłkiprzeświecające przez jej jasną skórę.- Powinno to wcześniej do mnie dotrzeć.Nie zrobię cikrzywdy.Nigdy nie zrobię ci krzywdy.Roześmiała się raptem przez łzy.Była zdumiona, że Justin w końcu sam odkryłprawdę.Z mokrym uśmiechem pochyliła się nad jego gorącymi wargami i dotknęła ichswoimi.Justinowi zdawało się, że serce mu pęknie.Bóg jeden wie, dlaczego wcześniej niepotrafił jej zrozumieć.Widocznie Wheelor ją skrzywdził, a to odrzuciło ją od ponownychprób zbliżenia.Co prawda myśl, że to inny mężczyzna był jej pierwszym, bardzo mudoskwierała, ale nie mógł przecież stać z boku i przypatrywać się, jak Shelby wykańcza siępsychicznie.Muszą zacząć od czegoś budować wspólne życie, a to jest chyba najlepszyfundament.Jej miękkie wstydliwe wargi zaskakiwały go miło.Nie była mistrzynią całowania, onzaś dość długo był sam, lecz dawniej, kiedy był młodszy, brak urody amanta nie przeszkodziłmu w zdobyciu niejakiego doświadczenia.Wiedział, co należy robić z kobietą, chociażrozmowy na ten temat krępowały go.Nie dotykał jej.Tak jak obiecał, leżał, znosząc męczarnie i pozwalając jej ustombawić się jego wargami. - Przytul się do mnie - wyszeptał.- Jesteś bezpieczna, nie bój się.- Czy to cię boli?- Jak mnie zaboli, na pewno ci powiem - obiecał.Skłamał, bo już go wszystko bolało.Shelby zmieniła pozycję, jej piersi spoczęły na jego klatce piersiowej, ale nogitrzymała skromnie obok jego nóg.Teraz poznawała wargami jego twarz, a jej dłonie dotykały jego włosów.Zmiała się zczystej radości, jaką dawała jej ta nowa wolność.Wolność dotykania go tak, jak marzyła potylu samotnych latach.Justin otworzył oczy i patrzył na nią zaintrygowany.- I po co to wszystko było?- Gdybyś wiedział - zaczęła - jak długo o tym marzyłam.- Mogłaś mi przecież powiedzieć.- Nie mogłam.- Dotknęła jego piersi.- Peszy mnie to.- Idąc za nagłym impulsem,pochyliła się i musnęła wargami jego pierś.- Justin, tak potwornie za tobą tęskniłam.- Ja też za tobą tęskniłem - rzekł ochrypłym głosem.- Boże, Shelby, nie mogę.-Zacisnął zęby.Spojrzała na niego uważnie.- To dla ciebie za mało, prawda? - spytała z wahaniem.- Pewnie jestem dosyć zielona.- Chcę cię dotykać - wydyszał.- Chcę położyć cię na plecach i zrzucić z ciebie tębluzkę, która mi stoi na drodze.Shelby spłoszyła się.- Jeśli nad sobą nie zapanujesz, znowu będzie tak samo jak na górze - oznajmiła.-Znowu będę się bała.- Przysięgam na Boga, że do niczego nie dojdzie.Nawet gdybym musiał wybiec w nocz głośnym krzykiem.Uwierzyła mu, zdała się na niego.Była to prawdopodobnie najtrudniejsza decyzja wjej życiu.Przełknęła głośno ślinę i ostrożnie przemieściła się, kładąc się na plecy.Pilnieobserwowała przy tym jego ruchy.- Zaufanie nie przychodzi ci łatwo? - spytał.- To prawda.- Patrzyła na niego przez chwilę w milczeniu.- Mogłam dziś po południuzginąć.Nie wychodzi mi to z głowy.W obliczu śmierci wszystko staje się takie nieważne.Myślałam tylko o tobie, o tym, że zostawiam cię z takim ponurym wspomnieniem. - Studiowała opuszkami palców jego wargi.- Pragnęłam cię, kiedy pozwoliłeś mi siępocałować.Chciałam wiedzieć, czy potrafię przestać się bać.Ale tam na górze, kiedy mnietak mocno chwyciłeś, dosłownie rozpadłam się na kawałki.- Teraz już tego nie zrobię.- Pochylił się, muskając jej usta.Potem lekko je przygryzł,aż powoli zaczęła powtarzać za nim to samo.Czuł jej przyspieszony oddech.I wtedy jegopalce zaczęły śledzić wzór na jej bluzie od piżamy.Początkowo zamarła, ale był takidelikatny, i niczego nie żądał.- W porządku? - spytał, dodając jej otuchy.To było coś nowego.Jej oczy uśmiechnęły się do niego.- W porządku.Spuścił wzrok na jej piersi.Kiedy położył palec na jednej z nich, jej ciałem wstrząsnąłdreszcz [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •