[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Poprosiła, żeby je powtórzył.Zaśmiał się.- O rany, chyba naprawdę jesteś zmęczona - powiedział.Spytałem, czy miałabyś ochotęprzyjść nas posłuchać w ten week end - gramy w The Point.Przez chwilę Alicja K.milczała.A potem, o dziwo, poczuła jak przełyka ślinę, i usłyszaławłasne słowa:- Hmm.to chyba nie jest zbyt dobry pomysł.Pan Niebezpieczny wydawał się lekko zbity ztropu.- To znaczy.jesteś zajęta?Alicja K.poczuła, że wali jej serce.Muszę to zrobić, pomyślała.Muszę się zdobyć napowiedzenie  nie".- Nie o to chodzi - odparła.- Po prostu.Wiesz, po prostu chyba nie jestem zainteresowana.To wszystko.Pan Niebezpieczny milczał przez chwilę.Alicja K.znowu przełknęła, po czym usłyszała, jakon mówi:  Aha".A potem nastąpił jeden z tych potwornie niezręcznych momentów, kiedynikt nie wie, jak zakończyć rozmowę, i wreszcie oboje odłożyli słuchawki.Alicja K.siedziała przez chwilę w milczeniu, wpatrując się w telefon.Powinnam być z siebie dumna, myślała.Powinnam czuć dumę, moc i szacunek dla siebie.Potem jednak pomyślała o Elliocie M., który chce się spotykać z innymi kobietami.A potempomyślała:  Nigdy więcej pana Niebezpiecznego".A potem pomyślała o nadchodzącymweekendzie i o tym, że nie będzie miała co robić ani w jeden, ani w drugi wieczór.A potempomyślała o kolejnym weekendzie i jeszcze o następnym, i o całym tym okropnymzawracaniu głowy z szukaniem odpowiedniego partnera, i o samotności, przez którą trzebabędzie przejść, o rozczarowaniach, z jakimi trzeba będzie sobie poradzić, i o swoim lęku, żeszuka w mężczyznie jakiejś doskonałości, która zwyczajnie nie istnieje.A potem Alicja K.wyłączyła światło, zwinęła się w kłębek i zaczęła płakać.W dwa tygodnie pózniej:Alicja K.leży w łóżku i skręca się z zazdrości i duchowego zamętu.Bo widzicie, dokonała właśnie szokującego odkrycia: Elliot M.z kimś się spotyka.Z kimśnowym! Z kimś, kto nie jest Alicją K.!Alicja K.nie może w to uwierzyć.Jest totalnie zdumiona.I upokorzona.I oszalała z paniki.Oto co się wydarzyło: Było to w czwartek wieczorem.Dziś wieczorem.Alicja K.wyszła z pracy z paromakoleżankami i poszły do Pete's, pobliskiej knajpy.Właśnie tu często przesiadywali z ElliotemM.Jest to przyjemny, zaciszny lokalik z barkiem i paroma szybkimi daniami, gdzie częstowpadali na hamburgera i piwo po drodze do Alicji K.na telewizję.Alicja K.usiadła w głębi sali, w niszy, w nieco smętnym nastroju.Brakowało jej Elliota M.Odkąd powiedział jej, że chce się spotykać z innymi osobami, widziała go tylko parę razy:dwukrotnie mieli długą rozmowę na temat ich związku (żadna z nich niczego nie rozwiązała),a raz był u niej na kolacji (na jej zaproszenie; nie został na noc).Ku wielkiej konsternacjiAlicji K., weszli w jedną z tych słabo zdefiniowanych faz związku, typu  żadnych reguł,żadnych oczekiwań, po prostu zobaczymy, jak to będzie", i im mniej była pewna swojegomiejsca w jego sercu, tym bardziej za nim tęskniła.Ruth E.była zdania, że to śmieszne.Poprzedniego dnia były razem na lunchu i Ruth E.zaczęła niemal wrzeszczeć na Alicję K.- Czy ty masz sklerozę, czy co? - powtarzała.- Przypomnij sobie, co było trzy tygodnie temu!Przypomnij sobie, jakie mieszane uczucia miałaś wobec Elliota M.! Przypomnij sobie panaNiebezpiecznego!Alicja K.przewróciła oczami.- Pan Niebezpieczny to łajdak.- Dokładnie - powiedziała Ruth E.-I właśnie dlatego ci się podobał.Tak, przyznała w duchu Alicja K., prawdopodobnie tak było rzeczywiście, ale co to zaróżnica? Nabrała na widelec nieco sałatki i spojrzała na Ruth E.- Po pierwsze, to właśnie pan Niebezpieczny jest powodem wszystkich tych problemów zElliotem M.Gdybym nie była taką kretynką, nie traktowała Elliota M.jak pewniaka i nieświrowała na punkcie pana Niebezpiecznego.Ruth E.przerwała jej.- Wtedy pewnie świrowałabyś na punkcie kogoś innego.Alicja K.rozważała tę wymianę zdań z Ruth E [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •