[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czując jej chłodną gładkość, wypowiedziałam zaklęcie i prawą ręką narysowałam w powietrzu figurę.Jenks podrzucił drugą kulkę z ostrym świstem skrzydełek.Zaskoczona, uwolniłam strugę mocy.Tym razemsię udało.Stłumiłam okrzyk - poczułam, jak energia linii przepływa przez moją dłoń i, kierowana moją wolą,trafia w kulkę i odrzuca ją na ścianę.Po kulce został ociekający wodą ślad. Tak! - zawołałam i uśmiechnęłam się równie szeroko jak Jenks.- Spójrz tylko! Udało się!Pixy pofrunął do blatu po kolejny pocisk. Spróbuj jeszcze raz - powiedział i podrzucił kulkę pod sufit.Tym razem poszło mi szybciej.Odkryłam, że mogę jednocześnie wypowiadać zaklęcie i wykonywać ruchręką, powstrzymując energię magicznych linii siłą woli do chwili, kiedy zechcę ją uwolnić.Wraz z tą umiejęt-nością zrodziło się poczucie kontroli i wkrótce nie trafiałam już kulek z taką siłą, że po uderzeniu w ścianępękały.Poprawiałam też celność i w zlewozmywaku było pełno kulek, które odbijałam od ekranu.Pan Rybanie był zachwycony.Jenks był oddanym partnerem; śmigał po kuchni i podrzucał czerwone kulki pod sufit.Kiedy jedną z nichrzucił we mnie, rozwarłam szeroko oczy. Hej! - krzyknęłam i posłałam ją przez otwór dla pixy w siatkowych drzwiach. Nie we mnie! Zwietny pomysł - powiedział, a potem uśmiechnął się szelmowsko i ostro zagwizdał.Z ogrodu wleciałodo kuchni troje jego dzieci, mówiących coś jedno przez drugie.Zapachniało mleczami i astrami.- Rzucaj nimi wpanią Morgan  powiedział Jenks i podał swoją kulkę dziewczynce ubranej na różowo. Chwileczkę - zaprotestowałam i uchyliłam się przed kulką, rzuconą przez małą z taką sarną wprawą isiłą, jak robił to jej ojciec.Obejrzałam się na ciemny rozbryzg na żółtej ścianie, a kiedy odwróciłam się z powrotem, otworzyłam usta.Przez ten moment, gdy byłam odwrócona, cała czwórka uzbroiła się w kulki z wodą. Załatwcie ją!  zawołał Jenks. Jenks! - krzyknęłam i roześmiałam się, bo udało mi się zmienić tor lotu jednej z czterech kulek.Trzy, wktóre nie trafiłam, spadły na podłogę.Najmniejszy pixy przefrunął nad linoleum, podrzucając kulki siostrom.-Czworo na jednego to nie fair! - Krzyknęłam, kiedy znów zaczęli we mnie celować.Zadzwonił telefon.346 Przerwa! - Zawołałam i uciekłam do salonu. Przerwa! - Wciąż uśmiechnięta, sięgnęłam po telefon.Jenks unosił się w przejściu i czekał. Słucham? Wampiryczne Amulety.Mówi Rachel  powiedziałam i uchyliłam się przed kulką, którą rzuciłwe mnie pixy. Z kuchni dochodziły chichoty jego dzieci.Ciekawe, co knuły. Rachel? - usłyszałam głos Nicka.- Co ty, u diabła, robisz? Cześć, Nick.- Wypowiedziałam bezgłośnie zaklęcie.Powstrzymywałam energię, dopóki Jenks nie cisnąłwe mnie kulką.Byłam coraz lepsza; niemal go trafiłam odbitym pociskiem.- Przestań, Jenks.Rozmawiam przeztelefon.Uśmiechnął się i wyfrunął.Rzuciłam się na jeden z miękkich zamszowych foteli Ivy, wiedząc, że pixy niezaryzykuje poplamienia go wodą i ściągnięcia na siebie gniewu Ivy. Hej, już wstałeś? Chcesz coś robić? - zapytałam, przewieszając nogi przez jeden podłokietnik, a głowęopierając na drugim.Przesuwałam między dwoma palcami czerwoną kulkę, której używałam jako przedmiotu ogniskującego, badającjej wytrzymałość na nacisk. Może - odparł Nick. Czy ty przypadkiem czerpiesz teraz z magicznej linii?Ruchem ręki powstrzymałam nadlatującego Jenksa.-Tak! - odparłam i usiadłam prosto, stawiając nogi na podłodze.- Przepraszam.Nie sądziłam, że to poczujesz.Ale nie czerpię energii poprzez ciebie, prawda?Jenks wylądował na ramie obrazu.Byłam pewna, że słyszy Nicka, mimo że znajdował się w drugim końcu po-koju. Nie - powiedział Nick z nutą rozbawienia w głosie.- Jestem pewien, że bym to wyczuł.Ale to dziwne.Siedzę sobie i czytam i nagle mam wrażenie, jakbyś tu była ze mną.Najbardziej jest to podobne do sytuacji,kiedy jesteś u mnie, a ja robię kolację i patrzę na ciebie, jak oglądasz telewizję.Robisz swoje, nie zależy ci namoim zainteresowaniu, ale mocno hałasujesz.To mnie trochę rozprasza. Patrzysz, jak oglądam telewizję?  zapytałam z zażenowaniem, a on parsknął śmiechem. Tak.To bardzo zabawne.Często podskakujesz. Zmarszczyłam brwi, a Jenks zachichotał. Przepraszam - mruknęłam, ale nagle się wyprostowałam, bo coś mnie tknęło.Nick nie spał i czytał.Zwyklespędzał soboty w łóżku, nadrabiając zaległości w spaniu.- Nick, jaką książkę czytasz? No, tę twoją - przyznał.Miałam tylko jedną książkę, która mogła go zainteresować. Nick! - zawołałam, przesuwając się na skraj fotela i mocniej ściskając słuchawkę.- Powiedziałeś, żezawieziesz ją dr Anders.Po odwołaniu wizyty w FBI, ponieważ byłam w gorszym stanie niż moje włosy, Nick odwiózł mnie do domu.Myślałam, że podjął się dostarczenia księgi z powodu mojej świeżej i zrozumiałej fobii wobec tego dosłownieprzeklętego tekstu.Najwyrazniej miał inne plany i książka nie trafiła do miejsca przeznaczenia. Nie zamierzała zajrzeć do księgi zeszłego wieczoru - odparł.- I księga jest bezpieczniejsza w moimmieszkaniu niż w stróżówce, gdzie tylko zbierałaby odciski kubków z kawą [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •