[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- A może wyjaśnijmy sobie wszystko teraz.Jesteśmy w terenie.- Wiem dokładnie, gdzie jesteśmy, pani doktor.-.gdzie mylne wyobrażenia i nieporozumienia mogą prowadzić do fatalnych błędów- dokończyła.Lerner wysiadł z samochodu i ruszył w kierunku frontowych drzwi polikliniki.Pochwili usłyszał za sobą chrzęst butów doktor Pawłyny na żwirze.Dogoniła go na asfalcie. - Wprawdzie przysłał pana dyrektor, ale ja jestem szefową tutejszej placówki.- Na razie - odparł niefrasobliwie.- To grozba? - odpaliła bez wahania.Od dzieciństwa próbowali ją zastraszyć różnimężczyzni.Przyjmowała ciosy, dopóki nie nauczyła się ich oddawać.- Ja tu dowodzę.Rozumie pan?Zatrzymał się przed drzwiami.- Rozumiem, że tutaj jestem na panią skazany.- Był pan kiedyś żonaty?- Owszem, ale na szczęście się rozwiodłem.- Nic dziwnego.- Kiedy próbowała go wyminąć, znów ją złapał.- Nie lubi pankobiet, prawda?- Tylko tych, którym się wydaje, że są mężczyznami.- Puścił jej ramię.Otworzyła drzwi, ale przez chwilę blokowała sobą wejście.- Na litość boską, niech pan się nie odzywa, bo zostanę zdemaskowana.- Odsunęła sięna bok.- To chyba jest w stanie zrozumieć nawet ktoś tak nieokrzesany jak pan.Pod pretekstem, że chciałby przekazać nowe informacje o pewnej operacji, Karim al -Dżamil wkręcił się do Starego na śniadanie.Nie, żeby nie posiadał żadnych nowychwiadomości, ale operacja była bzdurą, więc wszystko, co miał o niej do powiedzenia, też byłobzdurą.Z drugiej strony, fajnie serwować dyrektorowi CIA bzdury na śniadanie.Tak czyinaczej, musiał przetrawić własne informacje.Wspomnienia wszczepione przez doktoraVeintropa wprowadziły Bourne'a w zasadzkę.Bourne jakimś cudem zdołał zastrzelić czterechludzi i uciec Fadiemu.Ale Fadi zdążył dzgnąć go nożem w bok.Czy Bourne zginął, czyprzeżył? Gdyby Karim al - Dżamil mógł się zakładać, postawiłby duże pieniądze na to drugie.Ale teraz, kiedy dotarł na ostatnie piętro kwatery głównej CIA, zmusił się, by wrócićdo roli Martina Lindrosa.Nawet w czasie kryzysu Stary jadał posiłki tam, gdzie zawsze.- Można oszaleć od tego ciągłego siedzenia za biurkiem i patrzenia w monitor -powiedział, gdy Karim al - Dżamil zajął miejsce naprzeciwko niego.Piętro było podzielonena dwie części.Zachodnie skrzydło zajmował światowej klasy kompleks sportowy: siłownia ibasen pływacki o wymiarach olimpijskich.Do oddzielonego ścianą wschodniego skrzydła,gdzie teraz siedzieli, miał wstęp tylko Stary.Od czasu do czasu zapraszał tutaj szefów siedmiu wydziałów.Pomieszczeniewyglądało jak cieplarnia, i taka panowała tu atmosfera.Na podłodze leżała gruba terakota,duża wilgotność dobrze służyła wielu tropikalnym roślinom i orchideom.Nikt nie wiedział, kto się nimi zajmuje.Na ten temat snuto różne domysły i opowiadano sobie niestworzonehistorie.Nikt nie miał też pojęcia, kto - jeśli w ogóle - urzęduje w dziesięciu czy dwunastuszczelnie zamkniętych pokojach biurowych we wschodnim skrzydle.Karim al - Dżamil był oczywiście pierwszy raz w Hali Myszoskoczków, jak nazywalito pomieszczenie wtajemniczeni.Dlaczego? Ponieważ dyrektor trzymał tu trzy myszoskoczki.Mieszkały w ustawionych obok siebie klatkach.Każde stworzonko miało kołowrotek, poktórym bez przerwy biegało.Podobnie jak agenci CIA.Ci spośród szefów wydziałów, którzy opowiadali o swoich śniadaniach ze Starym,twierdzili, że uważa on obserwowanie myszoskoczków za relaksujące, tak jak przyglądaniesię rybkom w akwarium.Ale agenci podejrzewali, że dyrektor perwersyjnie lubi, gdy coś mustale przypomina, że praca CIA, podobnie jak Syzyfa, nigdy się nie kończy i nie jestchwalona.- Z drugiej strony - ciągnął teraz Stary - sama ta robota może doprowadzić człowiekado szaleństwa.Na stole przykrytym białym, wykrochmalonym obrusem stały dwa porcelanowekomplety śniadaniowe, koszyczek z croissantami i okrągłymi bułeczkami oraz dwa dzbanki,jeden z mocną, świeżo zaparzoną kawą, drugi z herbatą Earl Grey, którą Stary najbardziejlubił.Karim al - Dżamil poczęstował się kawą.Pił ją bez dodatków.Dyrektor dolał doherbaty mleka i wrzucił dwie kostki cukru.Nikt nie obsługiwał, ale obok stołu był wózek dopodgrzewania potraw.Karim al - Dżamil wyjął dokumenty.- Mogę mówić, czy zaczekamy na Lernera?- Lernera nie będzie - odparł enigmatycznie dyrektor.Karim al - Dżamil zacząłrelacjonować.- Drużyny Skorpion pokonały już trzy czwarte drogi do miejsca ich przeznaczenia wregionie Shabwah w Jemenie Południowym.Marines wysłani z Dżibuti są od.- zerknął nazegarek - dwudziestu minut w Shabwah i czekają na rozkazy naszych dowódców Skorpiona.- Doskonale.- Dyrektor dolał sobie herbaty, znów dodał mleka i cukru, zamieszał.-Jaki jest postęp w namierzaniu punktu transmisji?- Przydzieliłem dwa oddzielne zespoły Tyfona do analizowania różnych pakietówdanych.Sądzimy, że ośrodek jądrowy Dudżdży znajduje się gdzieś w strefie docelowej opromieniu osiemdziesięciu kilometrów.Dyrektor patrzył na biegające myszoskoczki. - Możemy bardziej uściślić lokalizację?- Głównym problemem są góry.Odbijają i zniekształcają sygnały.Ale pracujemy nadtym.Stary skinął w zamyśleniu głową.- Jeśli wolno spytać, panie dyrektorze, coś jest nie tak?Przez moment wydawało się, że Stary nie usłyszał.Potem odwrócił głowę i utkwił wKarimie al - Dżamilu chytre oczy.- Nie wiem, ale mam wrażenie, że czegoś nie dostrzegam.Czegoś ważnego.Karim al - Dżamil utrzymał równy oddech.Zrobił lekko zaniepokojoną minę.- Mógłbym jakoś pomóc? Może to Lerner.- Dlaczego wspomniałeś właśnie o nim? - zapytał trochę za ostro dyrektor.- Jeszcze nie rozmawialiśmy o tym, że zajął moje stanowisko w Tytonie.- Nie było cię; Tyfon został bez szefa.- I mianował pan nim człowieka z zewnątrz? Dyrektor odstawił z hałasem filiżankę.- Kwestionujesz moją decyzję, Martinie?- Oczywiście, że nie.- Bądz ostrożny, upomniał się Karim al - Dżamil.- Ale poczułemsię cholernie dziwnie, kiedy po powrocie zobaczyłem go w moim fotelu.Stary zmarszczył brwi.- Wyobrażam sobie.- A teraz, w samym środku bardzo poważnego kryzysu, nagle gdzieś zniknął.- Dawaj śniadanie, Martinie.- Dyrektor zmienił temat.- Jestem głodny [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •