[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Marcin przybiegł z niewielkim plecakiem na ramionach i wymachując kartką wołał:Biegiem za tobą i biegiemPrzez pola, mosty zerwanePrzez grząskie śliskie drogiPrzez puste zimne noce. To twój?  spytała patrząc jak wiatr rozwiewa mu proste włosy.Spuścił skromnie oczy i potrząsnął głową. Wspaniały  orzekła z przekonaniem  przypomina mi wiersze Tuwima.TLR Naprawdę?  chwycił ją za rękę. Lubisz wiersze Tuwima? Skinęła głową. Och! Jesteś cudowna! Mądra, wrażliwa i piękna  żar bił od niego, ściskał ją zarękę, lecz nie miał odwagi pocałować jej czy choćby przytulić.Mówił gorączkowymszeptem dotykając ustami jej włosów, że wtedy na szosie, gdy tak stała jak statua wolno- ści z uniesioną ręką, dumna i nieprzystępna, wydała mu się kimś obcym, przeniesionym zinnego świata, pełnego mrocznych tajemnic.Obserwował ją przez wszystkie te dni, kiedypracowali razem, ale nadal nic o niej nie wie, trudno z nią nawiązać kontakt, milczy, nieodpowiada na pytania. Ty przecież o nic nie pytasz  roześmiała się. Nie mam odwagi. Dlaczego? Jestem zwykłą dziewczyną, niezbyt mądrą i niezbyt ładną.Wielu rze-czy nie wiem.Mam szalone braki w edukacji. Kto ich nie ma  spochmurniał i widząc nadjeżdżającą ciężarówkę zaczął dawaćznaki kierowcy, żeby się zatrzymał. Ja czekam na PKS  oświadczyła  nie potrzebuję łaski, a ty rób jak chcesz. Pojechałabyś beze mnie?  spojrzał na nią z wyrzutem. Pojechałabym.gdybyś mnie zostawił. Co ci przyszło do głowy? Ja miałbym cię zostawić? Nigdy w życiu.Przecież to ztwojego powodu porzuciłem robotę.Czyżbyś o tym nie wiedziała? Och!  Ja nic nie wiem, naprawdę nic nie wiem  powtórzyła z nagłym przy-pływem smutku.Chciała powiedzieć, że jest oszołomiona, nawet to parszywe miasteczkozrobiło na niej duże wrażenie, podobały jej się sklepy i ludzie, ruch na ulicach.Wszystkoto było ciekawe, podniecające, przyjemne, musiała jednak tłamsić to w sobie i dusić inawet z Marcinem nie mogła się podzielić swoimi myślami, zwłaszcza z nim nie mogła,dlatego milczała przy posiłkach i w polu, kiedy zrywali truskawki, i teraz, kiedy usiedliw rowie i Marcin mówił o studiach polonistycznych, o wierszach, których nikomu niepokazuje, nie ma bowiem pewności czy są dobre.Gdy skończy studia zostanie krytykiemteatralnym, sam też będzie pisał sztuki, oczywiście wierszem, chociaż to teraz niemod- ne.Przerwał, mówił nie to co chciał, jakieś banały, w dodatku nieprawdziwe, chciał siępokazać z lepszej strony, a nie pokazał się z żadnej. A ty jakie masz plany? Co chciałabyś robić?  zapytał, żeby zmienić temat.TLR Och! Nic takiego  zapłoniła się z lekka  wieczorówka i praca. Musisz pracować?  oburzył się. Dlaczego? Nie masz rodziców? Muszę  wyznała cicho ze spuszczoną głową. Przepraszam.Nie będę więcej pytał.Powiedz tylko, gdzie masz zamiar pracować? U fryzjera. To świetnie  ucieszył się niespodziewanie. Będę przychodził do ciebie co-dziennie się strzyc.Wykupię abonament. Załatwię ci zniżkę.Wiesz co?  popatrzyła na niego niepewnie. Chodzmygdzieś nad wodę.Zapowiada się piękny dzień, a ja dawno nie pływałam. Z przyjemnością  ucieszył się. Tu w miasteczku jest przystań, wypożyczymykajak albo łódkę.Tak też uczynili, ale z przystani wypędziły ich dzieci, dojechali więc wynajętą łódkądo dzikiej plaży, gdzie panowała przyjemna cisza.Dwie staruszki drzemały w cieniu istateczne małżeństwo opalało się na leżakach.Ułożyli się na piasku i z pewnym zażeno-waniem przyglądali się swoim ciałom, ledwie muśniętym przez słońce.Majka milczała, aon z żarem i głęboką wiarą mówił o przyszłości.Marzył o podróżach, o lotach kosmicz-nych, uważał, że je zrealizuje.Majka słuchała go zaskoczona i zazdrościła mu tej wiary,ona bała się każdego dnia, przyszłość rysowała się mało przejrzyście, brakowało w niejpunktów oparcia, a przede wszystkim wiary w siebie, w swój los, a co za tym idzie wswoją gwiazdę i w szczęście.Nie chciała jednak myśleć o tym teraz, gdy tak cudownie i przejmująco świeciło słońce, lekki wietrzyk od rzeki łagodził upał, a Marcin budował dlaniej zamek z piasku.Wyjęła książkę, ułożyła się na ręczniku i dziecinnym głosikiem z leciutką tremą czy-tała wiersze Tuwima, które podobnie jak muzyka i śpiew przenosiły ją w świat pełen ta-jemnic, dzikich namiętności i trudnych do opisania wzruszeń.Nagle umilkła i popadła wzadumę. Teraz ja ci coś przeczytam. Marcin otrzepał dłonie z piasku i wyciągnął rękę poksiążkę, którą Majka złożyła raptownie i schowała do torby. Wystarczy!  wyszeptała, tłumiąc drżenie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •