[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zachichotałam, a Carlisle pokręcił z niedowierzaniem głową.- Znów nie będzie mógł spać ze zgaszonym światłem. powiedział Ed i również zaśmiał się.Zaniosę nasze bagaże. poinformował, po czym zniknął na schodach.Alice wpatrywała się we mnie uważnie, studiując każdy mój ruch.- Co?  zapytałam zdezorientowana.- Nic. odpowiedziała, nadal badawczo się mi przypatrując.Machnęłam na nią ręką i udałam się do mojego pokoju.Na środku łóżka leżał Edward, jedzącjakąś czekoladę.- Muszę tu na chwilę zostać, Emm sprawdza teraz mój pokój, twój już sprawdził. powiedział iusiadł na łóżku.- Chcesz spróbować?  zapytał przysuwając smakołyk w moim kierunku.I wtedy sobie przypomniałam.Mój sen.Nie! To stuprocentowo nie był sen.Edward powiedziałmi, że spróbuję.Spróbuję przestać żyć tak jak teraz.A pózniej przytulił mnie do siebie i razemspaliśmy.Czy to oznacza, że chce spróbować ze mną? Mając do wyboru tak wiele dziewczyn, owiele lepszych ode mnie on wybrał mnie? I dlaczego nie powiedział nic rano? %7łałuję swojejdecyzji? Ucieszył się, że nic nie pamiętam?- Bella?  zapytał miedzianowłosy. Dobrze się czujesz?Nie odpowiedziałam nic.Stałam tak wpatrując się w niego, z małym uśmieszkiem na twarzy.Czułam wielką, falę ciepła, obezwładniającą moje ciało.- Bella?  powtórzył prawie krzycząc, co wyrwało mnie z mojego, małego odrętwienia.- Czy to co mówiłeś dzisiaj w nocy, tuż przed tym jak mnie przytuliłeś jest prawdą.Na seriochcesz spróbować?  zapytałam go od razu o to co chcę wiedzieć.Popatrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami.- Jednak pamiętasz?  spytał pod nosem, tak jakby samego siebie.- Przypomniałam sobie dosłownie kilka minut temu.Dlaczego mi nie przypomniałeś nic rano?Czemu cały dzień udawałeś, jakby nic się nie wydarzyło, jakby to nic nie znaczyło.A to wieleznaczy!  krzyczałam na niego.- Całą noc i drogę powrotną nad tym myślałem i doszedłem do wniosku, że jednak się myliłem.Ja nie jestem najlepszą osobą do bycia w stałym związku.Nie jestem, ani romantyczny, a tymbardziej sentymentalny.Prędzej, czy pózniej nawaliłbym i zrobił coś przez co już nigdy byś siędo mnie nie odezwała, albo znienawidziła.Wierz mi lub nie, ale tak jest najlepiej.odpowiedział, wstając z łóżka i zbliżając się do mnie.Przytulił mnie do siebie mocno i schował nos w moje włosy.Dyszałam lekko, lecz jego zapachmnie uspokajał. - Ale ja chcę zaryzykować. wyszeptał w zagłębienie w jego szyi. Bycie z tobą jest jednym zmoich najskrytszych marzeń.I bardziej mnie boli widok ciebie z innymi dziewczynami, niż to, żezapomnisz o jakiejś naszej rocznicy, czy nie kupisz mi jakiegoś prezentu.Chrzanie prezenty, Jakchcę ciebie i tylko ty jesteś moim prezentem. skończyłam, a łzy spływały mi po policzkach,znikając w białej, pomiętej koszulce Edwarda.Chłopak westchnął głośno.- Tak będzie dla ciebie lepiej. powiedział ponownie, a moje ciało ogarnęła nagle wielkawściekłość.Wyrwałam się z ramion miedzianowłosego i znów dysząc, spojrzałam na niego.- Nie wmawiaj mi, że wiesz co jest dla mnie lepsze ode mnie samej, Cullen.Nie dam sięprzekonać, że jesteś aż tak złą osobą, bo oboje dobrze wiemy, że taki nie jesteś. krzyczałam naniego, a z moich oczu płynęły łzy, tak jakby nagle otworzyła się jakaś tama.Minęłam go i zwinęłam się w kłębek na łóżku.Aóżko ugięło się pod jego ciężarem, gdy położyłsię obok mnie i przytulił do siebie.Prawą dłonią obejmował mnie w pasie, a lewą gładził mojeplecy, szepcząc do ucha uspakajające słowa.Nie wiem co bardziej mnie znużyło.Długa podróż, czy ta niby kłótnia, ale usnęłam, a ostatniąrzeczą jaką zapamiętałam było przykrycie nas kołdrą i stłumiony przez drzwi krzyk Emmetta.***Gdy się obudziłam za oknem wciąż było ciemno.Zegarek wskazywał czwartą nad ranem.Spróbowałam się poruszyć, lecz silne ramiona Edwarda uniemożliwiały mi choćby najmniejszyruch.Przegrana, wtuliłam się jeszcze bardziej w jego ciało i cieszyłam tym momentem.Wreszciemiałam czas na uporządkowanie wszystkich moich myśli.Z jednej strony od zawsze tegopragnęłam.Być z Edwardem to tak jak mu wcześniej wyjawiłam szczyt moich marzeń, ale zdrugiej strony może on ma rację i bycie osobno jest dla nas lepsze? Nie! Jednego jestem pewna,nie zniosę jego widoku z jakimiś laskami, wiedząc, że mogłabym być na ich miejscu.Mogłabym? On nawet nie powiedział mi tego wprost, i widzi więcej powodów przeciw niż za wbyciu ze mną.Jak zawsze w najlepszym momencie, moje ciało musiało sobie przypomnieć o swoichfizjologicznych potrzebach.- Edward. wyszeptałam, potrząsając jego ramieniem.Otworzył oczy i patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi, zielonymi zrenicami.- Muszę iść do toalety, możesz mnie puścić?  zapytałam, uśmiechając się na to jak śliczniewyglądał, taki zaspany.Nic nie mówiąc poluzował swój uścisk, a ja wstałam i poszłam w kierunku drzwi.Po kilkukrokach, zatrzymałam się i odwróciłam do niego.- Nie wychodz, musimy porozmawiać. powiedziałam, po czym wyszłam z pomieszczenia.Najszybciej jak to możliwe wykonałam to co miałam i wróciłam do pokoju.Edward nadal leżałna łóżku, lecz w innej pozycji.Jedno ramię znajdowało się pod jego głową, a drugie owiniętebyło dookoła poduszki.Minę miał jak jakiś nieszczęśnik, ale to mnie nie powstrzymało.Jestemtak blisko zdobycia tego czego pragnę i nie poddam się.Nie tym razem.- Nie możemy porozmawiać rano, kiedy będę bardziej przytomny?  zapytał.Pokręciłam przecząco głową.- Nie.Jak znam życie, to spróbujesz się z tego wymigać, a ja muszę z tobą porozmawiać.Usadowiłam się obok niego i nie wiedząc jak zacząć, bawiłam się kosmykiem moich włosów [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •