[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tworzą oni rzeczywistość historyczną, która stanowi wyzwanie zarazem dla filozofii i religiikościelnej.Broni się ona przed całkowitą uzurpacją zarówno ze strony filozofii, jak i religii.Filozofia może rościć sobie prawo do poszukiwania inspiracji w doświadczeniach tych wybitnychosobowości i ich indywidualnej rzeczywistości.Naturalność i życie prowadzone na własne ryzyko bez przynależności do określonej wspólnoty wtym, co czynią, znamionują Jezusa, Buddę, Konfucjusza i Sokratesa.Wszyscy czterej pojawili się jako autorytety, którymi są, mimo że nie czynili siebie samychwzorami (słowa Ewangelii św.Jana  Ja jestem Drogą, Prawdą i %7łyciem" z pewnością nie sąsłowami Jezusa).Takimi wzorami wszak się stali, wycisnęli swe piętno na bycie ludzkim,choć to, co w nich niewyczerpane, nie mogło być ujęte w odpowiedni sposób w ramy prawa i myśli.I dopiero wtedy ich wizerunek został przemieniony  aż do przyjęcia cech boskich.Dla filozofii pozostają ludzmi.Jako ludzie muszą być każdorazowo ograniczeni przez swoje cechycharakteru; ich historyczność nie pozwala na wydobycie ogólnej zasady prawomocnej dlawszystkich.Jest ich więcej, nie jest to tylko jeden człowiek, który liczyłby się wyłącznie.Dlatego każdy z nich został zabsolutyzowany jako jedyny i prawdziwy jedynie tam, gdzie jegowizerunek został przez wierzących na tyle zmieniony, że utracił charakter naturalnego bytuludzkiego.Treścią rzeczywistości tych czterech autorytetów jest doświadczenie fundamentów człowieczeństwai uświadomienie powinności ludzkiej.Wyrażają je, dochodząc tym samym do pytań granicznych iudzielając na nie odpowiedzi.Stanowiące ich wspólną cechę urzeczywistnianie ostatecznych możliwości ludzkich nie jest jednakw swej treści jednością.Nie można również uczynić z nich jednej i całościowej prawdy.Podwzględem rzeczowym odnoszą się do siebie nawzajem, gdyż zródłem ich życia, pytań i odpowiedzisą ludzkie możliwości, ale jednak współistnieją zróżnicowani, nie dając się pogodzić w jednejosobie, która podążałaby jednocześnie drogami ich wszystkich.Jedno wszakże pozostaje dla nich wspólne: w nich poznajemy doświadczenia i bodzce ludzkiegobytu w ich skrajnej formie.To, co było tu istotne, będzie istotne zawsze  także dla filozofii.Tecztery osobowości okazały się w perspektywie historycznej niezbędne za sprawą swejrzeczywistości i sposobu myślenia.Stały się zródłami filozofowania i impulsem do sprzeciwu, wktórym stawiający opór dopiero zyskali świadomość.Do dzisiaj aktualne pozostaje pytanie, jaki jestnasz filozoficzny stosunek do nich, jaka jest ich wzajemna relacja dla kogoś, kto dostrzega ichwszystkich, i jakie jest ich znaczenie, i to niezależnie od zorganizowanych religii, których sązałożycielami i dla których są autorytetami.Nasz filozoficzny stosunek do nich jest następujący: jesteśmy owładnięci tym, co dla nich wspólne,ponieważ dzielimy z nimi sytuację ludzkiego bytowania.%7ładen z nich nie może być nam obojętny.Każdy jest niczym pytanie, które nie daje nam spokoju.Uświadamiamy sobie, że w naszej własnej rzeczywistości nie podążamy za żadnym z nich.Kiedyczujemy dystans dzielący powagę wielkich postaci i nasze wątpliwe życie, doznajemy wówczaskonieczności odnalezienia powagi nam dostępnej.Autorytety te stają się dla nas punktemorientacyjnym, a nie wzorem do naśladowania.Pomijając jednak konkretną treść, możemy podążać w jednym elemencie jednocześnie zawszystkimi czterema: w owładnięciu przez wymaganie ich powagi.Każdy z nich czterech posiada własną wartość, nieporównywalną do wartości innych.Sokrates iKonfucjusz wskazują drogi, którymi także my możemy podążać, nawet jeśli ich nie osiągniemy.Podążamy za Sokratesem, stawiając pytania w obliczu nieuchwytnej najwyższej instancji, na drodze wewnętrznie aktywnego myślenia [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl
  •