[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Czy pamiętasz, Renisenb, co ci kiedyś mówiłem o zgniliźnie, która przychodzi od środka?- Pamiętam.Właśnie dziś wieczorem myślałam o tym.- Powiedziałaś kiedyś, że przybycie Nofret było złem.To nieprawda.Zło już tu było, ukryte w sercach domowników.Wszystko, co sprawiło przybycie Nofret, to wywołanie go na światło dzienne.Jej obecność przerwała milczenie.Łagodna macierzyńskość Kait zmieniła się w bezwzględny egoizm.Sobek nie był już wesołym, czarującym mężczyzną, lecz chełpliwym, rozpustnym słabeuszem.Ipy przestał być zepsutym, ładnym dzieckiem, stał się samolubnym intrygantem.Przez udawane oddanie Henet zaczął sączyć się jad.Satipy okazała się tyranem i tchórzem.Imhotep stał się zwyrodniałym, kłótliwym, pompatycznym tyranem.- Wiem, wiem.- Renisenb przetarła oczy dłońmi.- Nie musisz mi tego mówić.Odkryłam to wszystko sama, krok za krokiem.Dlaczego tak się stało, dlaczego przyszło to zepsucie niszczące od środka?Hori wzruszył ramionami.- Kto to wie? Może dlatego, że zawsze musi być wzrost, rozwój.Jeśli człowiek nie staje się lepszy, mądrzejszy i większy, wzrost musi odbywać się w innym kierunku.Podsyca wtedy zło.Lub może życie, które wszyscy prowadzili, było zbyt zamknięte, zbyt ograniczone, pozbawione szerszej perspektywy.Albo może to jest zaraźliwe, jak choroba zboża, od pierwszego chorego zarażają się następni.- Ale Jahmose.Jahmose zdawał się zawsze taki sam.- Tak, to dlatego, Renisenb, zacząłem go podejrzewać.Inni, z powodu swoich temperamentów, odczuliby ulgę, ale Jahmose zawsze był nieśmiały, łatwo dawał sobą rządzić, nigdy nie miał odwagi, żeby walczyć, kochał Imhotepa i pracował ciężko, aby go zadowolić.Imhotep uważał, że ma najlepsze intencje, ale jest za powolny i głupi.Pogardzał nim.Satipy także traktowała Jahmosego z pogardą i tyranizowała go.Z wolna skrywana, ale odczuwana głęboko uraza stawała się coraz cięższa.Im bardziej uległy się wydawał, tym większy narastał w nim gniew.I wtedy właśnie, gdy Jahmose miał nadzieję zebrać żniwo swojej pracowitości i pilności i zostać dopuszczonym do spółki przez ojca, pojawiła się Nofret.To Nofret, a może jej uroda, roznieciła ostatnią iskierkę.Zaatakowała męskość wszystkich trzech braci.Dotknęła Sobka do żywego pogardą dla jego głupoty, rozwścieczyła Ipy traktując go jak zaczepne dziecko i pokazała Jahmosemu, że w jej oczach nie był mężczyzną.To po przybyciu Nofret język Satipy ostatecznie stał się dla Jahmosego nie do wytrzymania.Jej drwiny, jej urąganie, że jest bardziej mężczyzną niż on, ostatecznie wyczerpały jego samokontrolę.Spotkał Nofret na tej ścieżce i - doprowadzony do ostateczności - zrzucił ją na dół.- Ale to Satipy.- Nie, nie, Renisenb.W tym właśnie wszyscy się myliliście.Satipy widziała z dołu, co się stało.Rozumiesz teraz?- Ale Jahmose był z tobą na plantacji.- Tak, przez ostatnią godzinę.Czy nie pojmujesz, Renisenb, że ciało Nofret było zimne? Sama dotykałaś jej policzka.Myślałaś, że spadła kilka minut wcześniej - ale to było niemożliwe.Nie żyła już przynajmniej od dwóch godzin, w przeciwnym razie w tym gorącym słońcu jej twarz nigdy nie stałaby się taka zimna.Satipy widziała, jak to się stało.Kręciła się tutaj, przestraszona, nie wiedząc co robić; potem zobaczyła ciebie i próbowała cię zawrócić.- Hori, kiedy się o tym dowiedziałeś?- Dość szybko odgadłem.Powiedziało mi to zachowanie Satipy.Oczywiste było, że jest śmiertelnie przerażona, i dość szybko nabrałem przekonania, że osoba, której się bała, to Jahmose.Przestała go tyranizować i zamiast tego zaczęła pilnie go słuchać.Widzisz, to był dla niej straszny szok.Jahmose, którym gardziła jako najpotulniejszym z ludzi, był właśnie tym, który zabił Nofret.To przewróciło jej świat do góry nogami.Jak większość kobiet poniewierających słabszymi, była tchórzem.Ten nowy Jahmose przerażał ją.Ze strachu zaczęła mówić przez sen.Jahmose szybko zorientował się, że była dla niego niebezpieczna.Teraz, Renisenb, rozumiesz, co naprawdę widziałaś tamtego dnia na własne oczy.To nie duch spowodował upadek Satipy.Zobaczyła to, co dziś zobaczyłaś ty.Zobaczyła w twarzy idącego za nią mężczyzny - jej własnego męża - zamiar zrzucenia jej na dół tak, jak zrzucił inną kobietę.I gdy konającymi wargami wymówiła słowo „Nofret”, próbowała powiedzieć, że to Jahmose zabił Nofret.Esa odkryła prawdę dzięki zupełnie nie związanej z tematem uwadze Henet.Henet narzekała, że nie patrzę na nią, ale tak, jakbym widział coś poza nią, coś czego tam nie ma.A potem mówiła coś o Satipy.W okamgnieniu Esa zrozumiała, o ile prostsza była ta cała sprawa, niż nam się zdawało.Satipy nie patrzyła na coś za Jahmosem - patrzyła na niego.Aby sprawdzić swój pomysł, Esa mimochodem wspomniała o tym i jej słowa nie miały znaczenia dla nikogo oprócz Jahmosego - i tylko dla niego, jeśli to, co podejrzewała, było prawdą.Jej słowa zdziwiły go i zareagował na nie tylko nieznacznie, wystarczająco jednak, aby wiedziała, że podejrzenia były prawdziwe.Ale Jahmose wiedział już, że ona go podejrzewa [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • elanor-witch.opx.pl